Posts Tagged ‘rzeżucha’


To już koniec epopei o rzeżusze, o patrzeniu jak rośnie. Nadeszła oczekiwana era konsumpcji. Amen.

Po pierwszym cięciu można było przystąpić do przyrządzenia Znikającej bułki. Aby przygotować znikającą bułkę, należy udać się do sklepu i nabyć takową, koniecznie świeżą, wrócić do domu i przekroić ją na pół. Połówkę bułki smarujemy własnoręcznie przygotowanym masłem czosnkowym. W moim wykonaniu masło czosnkowe składa się z masła, kilku wyciśniętych ząbków czosnku, bazylii suszonej, papryki słodkiej w proszku, soli i pieprzu. Posmarowaną bułkę posypujemy starannie ściętą rzeżuchą i solimy. Akurat miałem w lodówce parmezan więc też sypłem.

Efekt nie do opisania. Pyszny specyficzny smak.

A oto dokumentacja fotograficzna zjawiska znikającej bułki:

A potem był już tylko nawóz…………..


No tylko patrzeć jak rośnie. Już niedługo, jutro pierwsze cięcie, pierwsza bułeczka z rzeżuchą, żołądek przysycha mi do kręgosłupa na samą myśl. Może dzisiaj? Łypnijcie okiem na foty!


Jeszcze kilka dni 🙂 Lubię robić zdjęcia w super makro z centymetra. Dostrzega się szczegóły których normalnie nie widać.


Rzeżuchy wegetacji dzień pierwszy. Wysiana w ziemi rośnie dwa razy większa niż wysiana w wacie i żniwa trwają dłużej. Już mi ślinka cieknie na myśl, że za kilka dni wtrąbię pierwszą bułkę z masłem i rzeżuchą. Eeehhh.


Jestem tak leniwy, że nawet rzeżuchy mi się wysiać nie chce. Zakisiłem od Wielkanocy kilka paczek nasion bo lubię, ba nawet bardzo lubię. Od tygodnia obiecuję sobie, że wysieję i nic. Jak mam to szamię ze wszystkim, dodaję do obiadu, kanapek, sałatek, surówek, mizerii i w ogóle do wszystkiego. Lubię patrzeć jak rośnie, troskliwie usuwam resztki nasion, żeby malutkie listki nie kisiły się biedne w skorupkach, podlewam, rozdzielam, opiekuję się. Samo wysiewanie trwa dobre dwie godziny. Do wielkiego półmiska wsypuję ziemię, nalewam wody i każde ziarnko układam osobno, broń Boże, żeby się nie skleiły bo potem szybsza roślinka ciągnie za sobą tą słabszą i wyrywa ją powodując straty w plonach, a to jest niedopuszczalne. Nawet trochę mi żal kiedy rzeżucha osiąga rozmiary spożywcze i trzeba ciąć moje wypielęgnowane małe roślinki.

Żal natychmiast mija kiedy przeżuwam pierwszy kęs kanapki z rzeżuchą. Jadłem rzeżuchę na wiele sposobów, ale nic nie wygra ze świeżą bułką z masłem, rzeżuchą i odrobiną soli. Mmmm. Może jutro uda mi się pokonać lenistwo i wysiać półmisek.

Tym wpisem rozpoczynam serię spożywczą mojego bloga pod tytułem Żarcie. Czyli o tym co lubię, ale nie umiem, oraz o tym co umiem, ale nie lubię, bo to co umiem robiłem tyle razy, że nawet jak kiedyś lubiłem to już teraz nie za bardzo. Mam nadzieję że Żona, która robi to co lubię, ale nie umiem będzie mi fachowo doradzała, bo wybitne zdolności małżonka w tej dziedzinie posiada.

A wracając do rzeżuchy to lubię pstryknąć jej czasem parę fotek. Oto kilka z nich: