Posts Tagged ‘GrafObrazy’


Obudziłem się dzisiaj rano i dopiero po chwili dotarło do mnie, że ten upierdliwy budzik nie powinien istnieć. Mało tego, ja nie powinienem istnieć. Moje ciało powinno wyparować, utonąć, zostać zmiażdżone stertą gruzów, pożarte przez zombie, powinno być porwane przez falę uderzeniową koreańskiej bomby. Tak czy inaczej nie powinienem się obudzić. A tu co? Budzik!!! No trudno. Zniechęcony istnieniem wytrąbiłem szybką kawę, która nie powinna istnieć i pojechałem do pracy, której nie powinno już być. Wszedłem do biura, odsłoniłem rolety, a tam wielki X – symbol niewiadomej, symbol zdziwienia. No tak. Sklepienie też się dziwi że jeszcze jest. Nieczęsto zgadzam się z niebem, ale tym razem byliśmy wyjątkowo zgodni.

Wielki X

Wielki X

Reklamy

T – robal

Posted: 7 października 2012 in Dyrdymały i pierdoły
Tagi: ,

T robal kiedy ma zamiar zaatakować zamienia się w strzałkę.

Wszystkich, którzy czekają na moje teksty przepraszam za lenistwo. Już niedługo.


Kolejna galeria zdjęć z XVIII Przystanku Woodstock. Pędzący Biskup, Elvis, Jack Sparrow i inni.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



Pierwsza porcja zdjęć z Przystanku Woodstock 2012. Na początek skakankowi skoczkowie. Jeśli ktoś znajdzie siebie na zdjęciu to komentarz mile widziany. Na życzenie wyślę zdjęcie w większym formacie.


Podły los nie pozwolił nam zostać na Przystanku Woodstock do soboty. Po piątkowych koncertach, o czwartej nad ranem musieliśmy wracać! Chociaż nie byliśmy do końca festiwalu, to i tak nastroje o niebo lepsze jak rok temu. W ubiegłym roku zagubiłem kartę pamięci ze zdjęciami z całego Przystanku Woodstock. Tym razem zdjęcia się uchowały, i jak nic wylądują na blogu.

A jaki był Przystanek Woodstock 2012? Tutaj nie trzeba słów, wystarczy mina przemiłego pana ze zdjęcia poniżej.

Ktoś kto nigdy nie był na Przystanku Woodstock nie jest przygotowany na to co tam zobaczy. Najlepsze zdjęcie nie odda nawet promila ogromu festiwalu. Ale zapodam namiastkę. Zdjęcie ze wzgórza Akademii Sztuk Przepięknych.


Migawki ze służbowej wizyty na terenie szczecińskiej zawodówki.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Mam taki swój graforomański rytuał na przywitanie wiosny. Ogłaszam oficjalne przyjście wiosny popełniając twaróg ze szczypiorkiem.
Właściwie to nie jest szczypior. Kiedyś myślałem, że to szczypior siedmiolatka. Ale nie. Po latach doszedłem do wniosku, że to jednak nie jest siedmiolatka. Wymóżdżyłem, że to jest NI TO SZCZYPIOR NI TO CZOSNEK. Wygląda jak szczypior, smakuje jak szczypior, ale pachnie czosnkiem. Ni to szczypior ni to czosnek wyrasta zanim krokusy czy inne śnieżyczki zaczną szpanować kolorami. 
 
Każdego roku wczesną wiosną wyposażony w scyzoryk udaję się w sekretne miejsce, w którym rośnie ni szczypior ni czosnek. Zrzynam brutalnie garść ni to szczypiora ni to czosnku i sporządzam pierwsze oficjalne wiosenne danie, czyli twaróg z szczypiorowo-czosnkową hybrydą.
 
Przepis jest prosty. Twaróg, śmietana, szczypioropodone coś, sól i pieprz. wszystko trzeba wymieszać. Po zimowych brakach świeżych roślin wiosenny twaróg smakuje na kanapkach  jak cholera. Mam tylko nadzieję, że ten ni to szczypior ni to czosnek nie jest chroniony albo toksyczny. 
A oto On:

Ni to szczypior ni to czosnek

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Zbudowałem dzisiaj w pracy przyrząd. Własnoręcznie wykonany na podstawie osobiście wymóżdżonego pomysłu. Może ktoś odgadnie do czego to to służy. Nad nagrodą pomyślę.

Nie sugerować się nazwą. 😉


Wpis z dedykacją dla znanego miłośnika lotnictwa – Pana R.

Jestem nareperowywaczem wszelkiego mechanicznego ustrojstwa. Jeżdżę sobie w różne dziwne miejsca i reperuję to i tamto. Pewnego razu rozkraczył się walec na lotnisku w Goleniowie. Wezwano Graforomana, coby postawił go na nogi, czy tam koła. Po dyskusji ochroniarza z  wieżą dostałem pozwolenie na przejechanie samochodem przez pas startowy i ostrożnie slalomem między starymi Dromaderami dotarłem do pacjenta.

Jako że nieczęsto szlajam się pomiędzy samolotami to pyknąłem kilka zdjęć telefonem.

 

Poprzednie nareperowywacza przypadki można znaleźć tutaj:

FALOCHRON

GAZOPORT