Archive for the ‘WOODSTOCK’ Category


Kolejna galeria zdjęć z XVIII Przystanku Woodstock. Pędzący Biskup, Elvis, Jack Sparrow i inni.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



Pierwsza porcja zdjęć z Przystanku Woodstock 2012. Na początek skakankowi skoczkowie. Jeśli ktoś znajdzie siebie na zdjęciu to komentarz mile widziany. Na życzenie wyślę zdjęcie w większym formacie.


Podły los nie pozwolił nam zostać na Przystanku Woodstock do soboty. Po piątkowych koncertach, o czwartej nad ranem musieliśmy wracać! Chociaż nie byliśmy do końca festiwalu, to i tak nastroje o niebo lepsze jak rok temu. W ubiegłym roku zagubiłem kartę pamięci ze zdjęciami z całego Przystanku Woodstock. Tym razem zdjęcia się uchowały, i jak nic wylądują na blogu.

A jaki był Przystanek Woodstock 2012? Tutaj nie trzeba słów, wystarczy mina przemiłego pana ze zdjęcia poniżej.

Ktoś kto nigdy nie był na Przystanku Woodstock nie jest przygotowany na to co tam zobaczy. Najlepsze zdjęcie nie odda nawet promila ogromu festiwalu. Ale zapodam namiastkę. Zdjęcie ze wzgórza Akademii Sztuk Przepięknych.


To już jutro! Namiot i kilka niezbędnych rzeczy już czeka już w bagażniku. To już będzie mój 9 Przystanek Woodstock. W 2004 roku pojechałem ot tak, żeby zobaczyć i złapałem bakcyla. Nie wyobrażam sobie, żeby nie pojechać, odpuścić, bo nie ma czasu, bo się nie chce. O nie! Z wywalonym jęzorem, na pieszo, z kroplówką, z gipsem, bez nogi, bez łokcia – dotrę, choćbym miał się tam doczołgać i wykitować z wyczerpania na miejscu. Muszę tam być, poczuć ta atmosferę, powdychać wszechobecny pył wzbijany w powietrze setkami tysięcy stóp, jeść podłe żarcie, skorzystać z używanego pięćsetny raz tego dnia kibla, usiąść z browarem w dłoni pod sceną i chłonąć muzykę.

W tym roku największe gwiazdy to Ministry

 

Machine Head

 

I może trochę z innej bajki. Ku mojej wielkiej radości Shantel!

 

Pełen rozkład jazdy tutaj http://www.wosp.org.pl/przystanek_woodstock/harmonogram

Zawijam na dyńkę swoją woodstockową bandanę, zabieram żonę i jutro wyruszamy. Nareszcie!

 

 


Jakoś wróciliśmy. Było świetnie. Mocna muzyka, zacna ekipa i bania od rana do nocy. Stała się rzecz straszna – zgubiłem torbę od aparatu fotograficznego. Kij z nią, to tylko torba, ale była w niej karta pamięci ze zdjęciami i filmami z całego pobytu na festiwalu. Jakieś tysiąc zdjęć szlag trafił. Mam doła, jak kopalnia odkrywkowa w Bełchatowie. Relacja wkrótce, jak tylko wygrzebię się z tego moralnego padołu.

Jedna z nielicznych ocalałych fotek. 😦


Szlag mnie trafia, że Przystanek Woodstock już się zaczął, a ja siedzę w domu i  dopiero się pakuję. Szlag mnie trafia, że nie mogę znaleźć transmisji na żywo. Zawsze była na Onecie, a w tym roku nic. Prognozy pogody na piątek i sobotę są niekorzystne, ma padać. Kalosze i sztormiaki już w bagażniku obok piwa i wody. Pierwszy dzień stracony, ale jeszcze dwa przede mną. Jest nadzieja.

Nawet ten powieszony słoń ze zdjęcia ma lepiej niż ja. (fotka z przystanku 2007)


Sobota, 6 sierpnia. Godz. 00.30.

ŁĄKI ŁAN. To będzie już ostatni zespół Przystanku Woodstock anno domini 2011. Specjalny koncert niespodzianka na zakończenie.

Zacytuję co nie co za oficjalną stroną zespołu WWW.LAKILAN.PL.

„Pewnego razu pod liściem jełopianu spotkało się sześciu niezwykłych smakoszy pyłku i nektaru kwiatowego: Poń Kolny, Niesforny Bonk, Zając Cokictokloc, Jeżus Marian, MegaMotyl oraz mały skrzat imieniem Paprodziad.

Paprodziadowi udało się wygrzebać ze swojego tobołka dziwaczny flakon, którego zawartością poczęstował wszystkich członków Łąki Łanu. Wtem, wicher okrutny wzbił kurz w powietrze, zrobiło się ciemno jak w brzuchu gąsienicy, ptaki umilkły, kwiaty pozwijały płatki a straszliwy piorun przeszył zsiniały nieboskłon. Na szczęście nie nastąpiło nic więcej oprócz deszczu, który zmoczył im skrzydła i kubraki. Wrócili więc do swego grzyba prawdziwego, wyjęli instrumenty i zgrali ŁąkiFunka…”

Nie mam nic więcej do dodania. 🙂 Muzycy o takim poczuciu humoru muszą być zajebiści. I są!!!!


Sobota, 6 sierpnia. Godz. 22.50.

PRODIGY. Tutaj nie będę się wysilał na wypisywanie pochwał. Po prostu zacytuję Edgara, co na muzie się zna:

 „Uoooooaaaa… Prodigy nie zawodzi, o nie! To jest muzyka, która nieźle wali po głowie!”

Mocne, brutalne dźwięki generowane przez Prodigy dopełnią dzieła zniszczenia woodstockwej publiczności, która zapewne zapamięta ten koncert po wsze czasy. Może dostaną Złotego Bączka i zniszczą nas jeszcze raz za rok. Nie mam nic przeciwko.

Za cholerę nie mogę wstawić teledysku „Smack my bitch up”. Jako nieodpowiedni dla nieletnich nie da się wrzucić na bloga. Ale mogę wstawić link:

CENZURA – http://www.dailymotion.com/video/x1fv2c_smack-my-bitch-up-uncensored-prodig_music

Na razie sama muzyczka z niegroźnymi obrazkami i tytułem grzecznie zmienionym na „Smack my beat up” – Phi!

No nie mogę się powstrzymać. No nie mogę. Maxim z Prodigy popełnił onegdaj genialny duet ze Skin. Nie będzie Carmen Queasy na Woodstocku, ale zapodaję – tak od siebie!

Widok na woodstockowe pole.


Sobota, 6 sierpnia. Godz. 21.20.

GENTELMAN & THE EVOLUTION. Kolejny przedstawiciel niemieckiego reagge na tegorocznym Przystanku Woodstock. Ja to widzę jako przerwę na toi toia, tudzież na pożarcie czegoś i uzupełnienie zapasów browara na koncert PRODIGY. Ludziska wypompowane po serii mocnych koncertów Kontrust, Halloweeen i Airbourne muszą trochę odsapnąć i nabrać sił przed szaleństwami jaki zafunduje Prodigy. Posłuchajcie sami, przecież przy tym można usnąć!

Zawsze można się zdrzemnąć przy niemieckim reagge.

 

W kupie cieplej.