Kiełbasiany summer Bee Gees z young kapusty.

Posted: 11 czerwca 2011 in Dyrdymały i pierdoły, GrafObrazy, MAKRO, Żarcie
Tagi: , , ,

Ja chyba w poprzednim życiu byłem szatkownicą do kapusty albo zestawem noży kuchennych. Lubię kroić, siekać, chlastać i obierać. Różniaste roboty kuchenne i inne blendery bezużytecznie marnują miejsce w kuchennych szafkach. Zastąpił je WORK-R (czytaj Łorker) czyli „Wielofunkcyjny Organiczny Robot Kuchenny – Roman”. WORK-R niedawno wymienił ostrze na nowe. Legendarny Fiodor został zastąpiony przez Zaostrego. Zaostry przebojem wkroczył w nasze kuchenne życie. Zakupiony za dychę w komplecie z rosołkami drobiowymi od razu pochlastał moje i żony paluchy. Polała się krew. Doceniliśmy jednak zalety nowego ostrza w domu i ochrzciliśmy je „Zaostry” . Stary zasłużony Fiodor został zesłany do smarowania kanapek masłem i innymi pasztetami. W ramach protestu Fiodor obraził się i stępił.

No dobra. Miało być o Bigosie. Żelaznym punktem naszego letniego menu jest wyczekiwany i wytęskniony bigos z młodej kapusty. Przyrządzenie bigosu z młodej kapusty nie wymaga wybitnych zdolności kulinarnych. Jego przyrządzenie jest tak proste jak smażenie jajecznicy. Wystarczy pokroić młodą kapustę, kiełbasę i inne warzywa (im więcej tym lepiej), wrzucić do gara, doprawić i poczekać. Oto on:

Kiełbasiany summer Bee Gees z young kapusty.

W przygotowaniu Bee Geesu z zapałem uczestniczyli:

Żona, Ja, Fiodor, Zaostry, kuchnia, zlew, pięciolitrowy garnek, łyżka drewniana, łyżka stołowa, dwa widelce, deska do krojenia, blat kuchenny, dwa talerze, miska, kubki smakowe, gaz ziemny, zapalniczka, pojemniki z przyprawami, gąbka, ścierka, aparat fotograficzny, krzesło, podłoga, ogród rodziców i inni.

Heroicznie dla Bee Geesu poświęcili się:

Trzy niekiepskie główki młodej kapusty, kiełbasa śląska, marchew, seler, pietruszka, dwa pomidory, por, koper, natka pietruszki i selera, trzy cebule, szczypior, dziesięć ząbków czosnku, olej, przecier pomidorowy, kostki rosołowe, papryka słodka w proszku, sól, pieprz, woda.

Bruździł:

Gucio.

Bigos wyszedł tak dobry, że najchętniej pożarłbym sam całe pięć litrów. Żona zamierza zawieźć słoik mojego arcydzieła jutro do babci. Na nic moje protesty i błagania, że lepiej żebyśmy sami zjedli, że babci zawieziemy następnym razem. Uknułem zatem przebiegły plan, zamierzam pożreć wszystko do juta rana. Pęknę, a nie oddam!

Przy realizacji przebiegłego planu będzie mi towarzyszyć ulubiona płyta ZAZ

 

 

Advertisements
Komentarze
  1. bigos: zacna rzecz
    nie rzucim ziemi póki nasz bigos, mawiano ongiś… i rację mieli ludzie co to gadali 😉

  2. johnylemon pisze:

    Miażdżący tekst 🙂 Czytałem z uśmiechem od a do z 😀

  3. Hebius pisze:

    Wygląda apetycznie, ale miałbym drobne zastrzeżenie co do nazwy dania. W bigosie MUSI być kiszona kapusta.

  4. witaminkaa pisze:

    OMG!:D słoik do Opola proszę!:D Uwielbiam ZAZ:*

  5. violamalecka pisze:

    Zaz… Widać, że śpiewanie to jej pasja… ona się tym fantastycznie bawi…
    a po bigosie już pewnie nawet zapachu nie ma… 😦

  6. charmee00 pisze:

    Młodą kapustę trzy godziny? Toż to perwersja!

  7. georgeeliot pisze:

    Jesteś u ciotki Weny pupilkiem nr 1! U babci chyba też. :))

  8. irethringeril pisze:

    Dobry pomysł, już dawno nie robiłam bigosu.

  9. […] i wyprowadzania psa na spacer. Wróciłem ostatnio do swojego starego ostrza roboczego Fiodora. Zaostry nie wytrzymał i rozpadł się w wyniku intensywnej […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s