ZGREDOWSKI PODRĘCZNIK PRZETRWANIA WOODSTOCKOWICZA – wstęp

Posted: 14 kwietnia 2011 in Dyrdymały i pierdoły, GrafObrazy, WOODSTOCK
Tagi: , ,

Witam szanownych ewentualnych czytelników. 
Chciałbym przedatawić kilka przaktycznych porad dla osobników względnie nie młodych, lub nałogowo leniwych, które po raz pierwszy wybierają się na festiwal Przystanek Woodstock. Jako uczestnik z siedmioletnim stażem mam jako takie doświadczenie, którym mam zamiar się podzielić. 

Przystanek Woodstock nie jest normalnym miejscem. Nikt kto tam nie był nie jest przygotowany na to co tam zobaczy. Pół miliona ludzi stłoczonych na niewielkiej przestrzeni robi oszałamiające wrażenie. Osobnik wiekowy zwany dalej zgredem musi się tam zmierzyć z wyzwaniami, które za czasów jego młodości były zupełnie normalne, jednak teraz uzbrojony w swoje zgredowskie maniery i przyzwyczajony do dorosłych wygód stał się rock’n’rollowym kaleką. Może za rok zorganizuję jakieś kursy przetrwania, jednak na razie ograniczę się do kilku praktycznych porad

Etap pierwszy – Kompletowanie ekipy. 

Przygotowania do festiwalu należy rozpocząć kilka miesięcy przed wyjazdem. Pierwszą czynnością jest skompletowanie ekipy. Po pierwsze nie należy jechać samemu. Dobrze jest zabrać małżonkę, ale i to nie wystarczy. Facet potrzebuje facetów do towarzystwa i do piwa, żona zaś potrzbuje kobiet między innymi na zakupy (a kupić można tam wszystko, pasaż handlowy ma ze dwieście metrów długości). Im większa ekipa przyjaciół tym lepiej. Dlatego trzeba sobie takowych zorganizować.
Chętnych na początku jest dużo (tak, tak, jedziemy na pewno) jednak z biegiem czasu zaczynają się wykruszać. A to teściowej trzeba pomóc, a to żona nie dostała urlopu, a to migrena, a to dzieci nie ma z kim zostawić, a to pies ma sraczkę. Wymówek jest dużo i nie ma co namawiać na siłę. Nie chcą to nie, niech się kiszą w domach! Kiedy mamy już ekipę trzeba zmierzyć się z następnym problemem. Z urlopami. Jako zgredy zdecydowana większość z nas pracuje i musi sobie wcześniej zaklepać urop na czas festiwalu. A to nie zawsze jest proste, więc im wcześniej tym lepiej. Dobrze też mieć w ekipie osobniki młode, które w razie potrzeby przetłumaczą nam slang ich rówieśników. Dogadać w końcu trzeba się ze wszystkimi.

Kiedy mamy już ekipę należy odpowiednio się spakować. Ale o tym w następnym odcinku Podręcznika.

Reklamy
Komentarze
  1. evacristina pisze:

    czasami jednak pies jest problemem jak nie ma kto się nim zająć 😦 Już parę razy niestety miałam taka wpadkę.. Ch***jówka Panie ;). uwielbiam Gustawa, ale zwany jest przez nas czasem naprzemiennie „Kulą” (u nogi).

    • graforoman pisze:

      Dlatego tyż długo przed Woodstockiem poszukuje opiekunów dla Gucia. Zwykle staje na tym, że muszę zapierniczać 100 kilometrów do rodziców, którzy na pewno zaopiekują się nim. 🙂

  2. Szary Burek pisze:

    Z Ciebie taki Bear Gryls czyli jak przetrwać na Woodstocku 🙂 JA tam byłem 4 razy i jak dobrze pójdzie w tym roku też pojade.

  3. małżonkę do lasu ciągniesz? wypada tak zacną kobietę męczyć? ;-P

  4. Widmowy pisze:

    Ja to jestem megazgredem jak mniemam, bo końmi by mnie tam nie wyciągnęli. Choć… nigdy nic nie wiadomo na pewno. Che, che.

  5. Dobry klimat i jeszcze lepsza tematyka. Pozdrawiam!:)

  6. bezgustu pisze:

    Wow, jakoś mi się do tej pory Woodstock, kobieta i zakupy nie kojarzyły

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s