Nuklearny urlop Majstra Zdzicha

Posted: 20 marca 2011 in Dyrdymały i pierdoły, MAJSTER ZDZICH, OPOWIADANIA
Tagi: , , ,

Z podziękowaniami dla Żony za pomysł.

NUKLEARNY URLOP MAJSTRA ZDZICHA

Majster Zdzich zaczynał właśnie dwutygodniowy urlop kiedy Japonię nawiedziło trzęsienie ziemi i awaria w elektrowni atomowej. Nie przejmował się tym za bardzo, ale Marysia i Ania nie odstępowały telewizora na krok. Oglądały wszystkie wiadomości i kanały informacyjne.
– Zdzisiu. A jak ta radioaktywna chmura tutaj przyjdzie – biadoliła żona – to co my wtedy zrobimy?
– Oj cicho Maryś. Japonia jest za daleko, nic tu nie przyjdzie – próbował ją uspokoić – zbieraj się, idziemy do Czesia na imieniny.
– Idź sam. Ja tu z Anią pooglądam wiadomości.
– No dobra – ucieszył się, przynajmniej nie będzie mu marudzić, że za dużo pije – to idę sam.
Tak się majster u Czesia narąbał, że przenocował u niego. Następnego dnia od rana zaczęli leczyć kaca i znowu popadali jak kawki. Impreza trwała dwa dni, a w międzyczasie radioaktywna chmura zmieniła kierunek i zmierzała w stronę Europy. Marysia wiedziała, że mąż tak szybko od szwagra nie wróci i nie robiła awantury. Właściwie było jej to na rękę, chmura się zbliżała więc mogła w spokoju przygotować się na apokalipsę.

Nie pamiętał jak i kiedy wrócił do domu. Obudziły go dziwne trzaski, tak jakby ktoś co chwilę łamał zapałkę koło jego ucha. Przetarł dłońmi nieogoloną twarz, otworzył oczy i odskoczył przerażony na drugi koniec łóżka. Zamknął oczy i otworzył je ponownie najszerzej jak tylko pozwalał mu na to kac, nie był pewien czy się na pewno obudził. U stóp łóżka stała jego żona ubrana w żółty płaszcz przeciwdeszczowy, czerwone gumowe rękawice po łokcie i zielone gumowce. Na twarzy miała warsztatowe okulary, a na głowie owinięty folią aluminiową kask budowlany. W dłoni trzymała dziwne „pykające” urządzenie którym omiatała stopy męża.
– Jezu, Maryśka! – krzyknął – chcesz żebym dostał zawału. Jak ty wyglądasz, i co to za pykające ustrojstwo tam trzymasz?
– Licznik Geigera.
– Licznik Geigera? – zbaraniał, pamiętał jeszcze ze szkoły, że to miernik promieniowania – skąd ty go w ogóle masz?
– Od mamy. Miała dwa. – Marysia zachowywała stoicki spokój
– Dwa? – wiedział, że teściowa jest ekscentryczką, ale nie podejrzewał jej o posiadanie dwóch liczników Geigera, tylko paranoicy trzymają w domu takie urządzenia.
– No dwa. Kupiła wczoraj w Tesco, były w promocji – Maryśka nie widziała nic niezwykłego w tej rozmowie – chodź stary, muszę cię wykąpać. Jesteś napromieniowany.
Majster już nic nie odpowiedział. Absurdalność sytuacji odebrała mu siły do wszelkiego oporu. Grzecznie pozwolił się wykąpać i wyszorować w wannie wypełnionej brązową mieszaniną jodyny, wszystkich dostępnych detergentów i środków odkażających. Wiedział, że to dopiero początek nieszczęść jakie go dzisiaj spotkają.

– Kochanie, gdzie jest telewizor? – rozglądał się po pokoju – zaraz Małysz skacze
– W piwnicy Misiu
– A lodówka? – zapytał z kuchni wpatrując się z opadniętą szczęką w puste miejsce po lodówce
– Też w piwnicy
– Piwo też?
– Też.
Schodząc do piwnicy po piwo nie był przygotowany na to co zobaczy. Piwnica przeistoczyła się osiedlowy sztab antykryzysowy pod dowództwem charyzmatycznej teściowej. Telewizor nadawał CNN. Teściowa i córka z słuchawkami na uszach za pomocą Skype utrzymywały stały kontakt z podobnymi piwnicami w mieście. Ściany i sufit lśniły oklejone folią aluminiową. W kątach piętrzyły się zapasy hermetycznie pakowanego pożywienia, napojów, kawy i wszystkiego co pozwoli im przetrwać przez rok w przypadku nuklearnej katastrofy. Żona która miała za zadanie monitorowanie poziomu skażenia biegała wokół domu z licznikiem Geigera i co pół godziny składała szczegółowy raport teściowej. Zaaferowana dostrzegła wreszcie zdezorientowanego męża, który przycupnął w kącie przy lodówce. Podeszła i podała mu do wypicia płyn Lugola.
– Łeeh, obrzydliwe – otrząsnął się – czy ty aby ciupkę nie przesadzasz?
Marysia uśmiechnęła się, pocałowała majstra w policzek, uśmiechnęła się zagadkowo i spojrzała w prawo. Podążył oczami za jej wzrokiem i dostrzegł wystające spod koca dobre dwadzieścia zgrzewek piwa. Pocałowała go w drugi policzek wkładając jednocześnie w dłoń pilota od telewizora. Uśmiechnęła się znowu i szepnęła Zdzichowi do ucha.
– Kocham cię Misiu. Dawno się tak dobrze nie bawiłam. Przeżyjemy – pocałowała go jeszcze raz, omiotła dla pewności pykającym licznikiem i wróciła do swoich obowiązków.

Pogodzony z losem uwalił się na stercie poduszek. Chłostany wrogimi spojrzeniami teściowej przełączył telewizor na skoki narciarskie i otworzył piwo. Zanim Małysz wygrał zdążył już osuszyć połowę zgrzewki i usnął. Czekał go najdziwniejszy urlop w życiu.

Reklamy
Komentarze
  1. porcelanka pisze:

    Co by ten majster zrobił bez swej żony, normalnie bida z nędzą. 😀

  2. Am_ber pisze:

    Na teściową zawsze można liczyć 😉

  3. witaminkaa pisze:

    Takie opowiadania mogę czytać, dziekuje również Twojej żonie!:)

    • graforoman pisze:

      Do jutra musiałem oddać opowiadanie, a pomysłu ani weny nie było. Wtedy moja o niebo lepsza połowa zaproponowała żeby uwikłać Zdzicha w japońskie niepokoje.

      Zawiesiłem paluchy nad klawiaturą …. i poszło. 🙂

  4. witaminkaa pisze:

    Jak się ma talent to ino pyk!:)

  5. stary pisze:

    i na tle innych odcinków bloga, ten wyszedł tak sobie. no chyba, że jestem z powodu mocno niedospany 😉

  6. Margaret pisze:

    Wow. Rewelacja! Zabawne i na czasie 🙂 Ale jak się głębiej zastanowię, to przeraża mnie myśl, że jest to całkiem możliwe… w naszym zacofanym zaścianku.

  7. georgeeliot pisze:

    Hahahahaha! Jesteś napromieniowany!

    Czyta się tak, jakby jechało po nowo wybudowanej autostradzie 160/ g nowiutkim autem, czasami nawet 180/
    Uśmiałam się do leż. 🙂

  8. irethringeril pisze:

    Nooo, gratuluję weny:D:D:D:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s