LASHCORE STORY vol. 42 (o tym jak Pogromca wymóżdżył sposób na Wentylatora)

Posted: 12 stycznia 2011 in LASHCORE STORY, OPOWIADANIA
Tagi: , ,

[Graforoman] – We trójkę zapełnili całą izbę. Jadzia, Pogromca i Zdzichu tłoczyli się u niej w domu. Pogromca nie pojmował jeszcze obecności i powrotu Zdzicha, jednak coś w Zdzichu sprawiało, że się go nie bał.
– Ty Zdzichu, jak ty jesz? Wyglądasz jak stado podłużnych purchawek i nie masz żadnych otworów – przyglądał się uważnie nowej formie Zdzicha.
– Na dole mamy małe korzonki, którymi zasysamy strawę – zadudniło w głowie pogromcy
– Ej Zdzich, nie musisz tak krzyczeć, bańka mi pęknie, powinieneś nauczyć się myśleć szeptem.
– Teraz lepiej? – szepnął myślami Zdzich
– Ciutkę za cicho, ale może być. Musisz poćwiczyć.
Nagle Pogromcę olśniło, aż pobladł z przypływu geniuszu „przecież to takie oczywiste” pomyślał.
– Ty Zdzichu. Ten Wentylator, ten z wysypiska, on chyba przed zmianami kręcił śmigłem u ciebie w piwnicy?
– Ano kręcił – Zdzichowi też coś w dyńce zaświtało.
– To pewnie on jakiś sentyment do ciebie czuje? Może nawet uważa ciebie za ojca?

Jadźka idź zrób ze dwa wiadra herbaty – wytelepacił do niej Zdzich – mamy z Pogromcą do pogadania.
– Zrobię trzy – oceniła liczebność Zdzicha – dwa nie wystarczą. – Jadzia wciąż na kacu poszła do kuchni, ją też suszyło.
– Ty Zdzichu – kontynuował pogromca – a jak jedna z twoich postaci umrze, to ty też umrzesz?
– Nie, nie umrę. Jeden ja kilka dni temu wpadł pod czołg na Dziewokliczu. Ból był niewyobrażalny, nie fizyczny, to raczej było nieopisane poczucie straty. Kilkuminutowa gigantyczna depresja. Potem minęło.
– Chcesz nam pomóc, zanim maszyny nas zniszczą? – zapytał śmiertelnie poważnie Pogromca.
– Chcę.
– Hm – myślał na głos Pogromca – Wentylator nie wie, że jest ciebie wielu. Jakbyś wysłał jednego Ciebie do niego, a on by ciebie nie zabił. To byłoby to, znaleźlibyśmy jego pierwszy słaby punkt, poza tym siedząc tutaj wiedziałbyś o czym oni tam rozmawiają.
– Jestem jak Agent Smith z Matrixa – uśmiechnęła się zgraja Zdzichów – jeden jest wszystkimi, w wszyscy są jednym, jesteśmy zbiorową świadomością, która będzie trwać, dopóki ostatnia z moich postaci nie umrze. Mam 72 postacie, i tyle żyć. Mogę być w wielu miejscach na raz, mogę wszystko. I pomogę wam.
Pogromca znowu pobladł. Zrozumiał, że to jest zwrot w wojnie z maszynami, że wiatr się odwraca. Powróciła nadzieja.
– Jadźka dawaj bimberku, jest okazja.

[Edgar] – Pilot powoli gramolił się na następną hałdę zwalonego złomu i znikł za pagórkiem.
Maszynka i Wiertarka patrząc za nim zdały sobie sprawę, że nie ma mowy o zwycięstwie kogokolwiek. Coś na tym świecie umarło i już się nie odrodzi. Nowy porządek nie będzie oparty na czymkolwiek znanym wcześniej, przecież nigdy wcześniej żadne maszyny nie ożyły!
„Cóż mamy zrobić z tym życiem, którym nas obdarowano?” -pomyślała Maszynka widząc dookoła siebie marne zgliszcza cywilizacji.
-Chodźmy -rzekła do Wiertarki.- Musimy wrócić do ludzi.
Chociaż, w głębi swojej elektrycznej duszy, nie wierzyła, że to cokolwiek zmieni.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s