LASHCORE STORY vol. 38 (o tym jak Zdzichy odwiedziły Jadwigę)

Posted: 14 grudnia 2010 in LASHCORE STORY, OPOWIADANIA
Tagi: , ,

[Jurek]Królowa Spamerów wezwała do siebie NPWZWI.
– Pogromco. Jest problem. Jeśli wierzyć mojej siostrzyczce na scenie pojawił się silny gracz.
-Kto taki?
-Masa DH.
– Ale jak? Przecież została zniszczona.
– Nie wiem jak, nie wiem też czy siostrzyczka mówiła prawdę. I tu przechodzimy do twego zadania. Weźmiesz swoich chłopaków. Przedrzesz się na lewobrzeże i sprawdzisz tą informację. Przy okazji mógłbyś też sprawdzić co knuje moja siostra.
– Dobra. Zaraz ruszamy.
„No wreszcie jakieś zadanie. Chłopaki pokręcą się trochę a ja wyskoczę do mojej Pani.” – pomyślał Pogromca.

[Graforoman] – Jadwiga po utracie Kamaza nie załamała się. Postanowiła, że aby nie myśleć o niedobrych rzeczach cały czas poświęci pracy, zwłaszcza że Pogromca nie pojawił się od bardzo dawna.
Przez Wojtka i Kamaza zapuściła trochę gospodarstwo, krowy i świnka Marysia wychudły jakoś, kury rozbiegły się po okolicy, tylko nieliczne zostały. Wszędzie nieporządek i bałagan. Roboty było tyle, że było się w czym zatracić na rok.
Jadzia o tygodnia miała dobry humor. Wszystko szło po jej myśli, inwentarz znowu najedzony, w obejściu porządek, a traktor i stary kombajn pomogły jej przekonać do siebie wszystkie urządzenia, nawet telewizor z wdzięczności za 220V nadawał cały czas „Zone Romantica”

[Graforoman] – Z dawnych czasów po młodzieńczej przygodzie z młodym inżynierem Zdzichem została jej mała eksperymentalna elektrownia. Zdzich za młodu zawodowo parał się melioracją ale zawsze pasjonowała go elektryczność i kiedy pracował na polu ojca Jadwigi wybudował za gminne fundusze przedziwną elektrownię. Wszystkie rowy melioracyjne z dziesiątek hektarów popegeerowskich łąk i pól łączyły się w jeden wiecznie zapełniony wodą strumyk, który przepływał przez łąkę Jadzi. Strumyk kończył się w jej szopie, która kryła małą hydroelektrownię, za szopą było małe jeziorko. Hydroelektrownia nawet w okresach suszy miała zapasowe połączenie wodne z pobliskim zbiornikiem retencyjnym.
„Miał smykałkę Zdzisio” – pomyślała Jadwiga wciskając smar w kalamitki wielkich łożysk swojej prywatnej elektrowni.

[Graforoman] – Właśnie sprawdzała stan łopatek koła wodnego, gdy z tyłu mignęło jej coś białego. Znieruchomiała. Rozejrzała się za czymś do obrony, ale w zasięgu była tylko upaprana smarem szmata i zdechły szczur.
Po woli wyprostowała się, przerażona odwróciła się w stronę napastnika i nic. Przeszukała szopę nic nie znajdując gdy na dole coś dziwnie zabulgotało. W wodzie pod kołem coś się poruszało.
Rzuciła w to coś śrubokrętem i ryknęła
– Wyłaź pokrako – krzyknęła i zbaraniała, mimo że z wody wyłoniła się biała oślizgła obrzydliwa postać przypominająca stojącą larwę muchy, to jednak ją rozpoznała.
– Zdzich? – wydawało jej się, że to nie ona powiedziała, jaki Zdzich? Gdzie? Jak? Po co? Walczyła sama ze sobą. Nie to nie mógł być on, no jak. Jednak to był on i wiedziała o tym. Mimo wszystko zapytała jeszcze raz
– Zdzich?
– Eeeee? Coo? Zdzich?…. A tak!!! Zdzich! No tak! Jestem Zdzich!!! – zadudniło jej wewnątrz głowy.
– My wszyscy jesteśmy Zdzich! – zanim zemdlała zobaczyła jeszcze dziesiątki innych białych postaci wyłaniających się z wody, a w jej głowie dudniło nadal
– Taaaaak! My wszyscy jesteśmy Zdzich! My Zdzich! Taaaaak!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s