LASHCORE STORY vol. 35 (mali bohaterowie)

Posted: 23 listopada 2010 in LASHCORE STORY, OPOWIADANIA
Tagi: , ,

[Graforoman] – Maszynka od zawsze miała pecha. Nie mogła pojąć dlaczego Bogdan ją kupił, używał jej tylko kiedy trzeba było przyciąć krzaczory pod pachami, kilka razy tylko ogolił się nią w pośpiechu.
Teraz po anomalii zapałała do Bogdana niekłamaną miłością, jak pies bez wachania oddałaby za swojego przyjaciela życie. W warsztacie u Pijotra natknęła się na starą wysłużoną wiertarkę, która do swojego pana żywiła podobne uczucia. Polubiły się natychmiast. Krótko przed atakiem maszyn na warsztat razem wypuściły się na mały rekonesans, przecież nie mogły pozostawić swoich panów bez opieki, przcież ci ludzie są tacy niemądrzy. Wracały już z oględzin okolicy gdy natknęły się na szrżujące oddziały Wentylatora. W przypływie zdrowego rozsądku zaryzykowały, wskoczyły na obudowę silnika wózka widłowego zabezpieczjącego tyły oddziału i udając bojowników Króla zaczęły się wydzierać:
-Na nich, bij zabij. Wybić wszystkich cycossaczy do nogi.

Wtórowała im sztaplarka
– Rozjadę, nadzieję na widły i zrobię z nich mielone
W miarę rozwoju wypadków maszynkę i wiertarką zaczęły ogarniać przerażenie i strach o swoich przyjaciół, Bogdana i Pijotra, gdy do akcji wkroczył walec i dźwig maszynka prawie spadła pod koła sztaplarki, w ostatniej chwili wiertarka chwyciła ją kablem i wciągnęła z powrotem.
– Ejj co ty, trzymaj się. – szepnęła maszynce do ostrzy.
– Już dobrze – ocknęła się oszołomiona maszynka.
W tej chwili sztaplarka dodała gazu, i zaczęła uciekać. Gonili ją ludzie pogromcy miotając koktajlami mołotowa, jeden eksplodował tuż przy tylnym kole sztaplarki, opona stanęła w płomieniach. Asystujący jej parkometr uzbrojony w gaśnicę zareagował natychmiast, ugasił koło i zawył
– Oooodwróóót!!!!!!!!!
Maszyny zaczęły się wycofywać odpierając słabnące ataki ludzi

– Spadamy – szepnęła maszynka do wiertarki
– Nie kochana zostajemy – odparła. Maszynka gdyby miała oczy wybałuszyłaby je teraz
– Jak to zostajemy? Jedziemy na wysypisko? Do paszczy lwa?
– Dokładnie moja droga, powęszymy tam – wiertarka wyglądała na zdeterminowaną
– Czy Ty napewno wiesz co robisz? – Maszynka wciąż miała nadzieję, że jej towarzyszka zmieni zdanie.
– Nie wiem, ale moja wiertarcza intuicja mówi mi że musimy tam pojechać – wiertarka przysunęła się do maszynki, owinęła ją czule kablem i przytuliła
– Poradzimy sobie Kochanie, poradzimy.

[Graforoman] – W społeczeństwie wysypiskowym etap rewolucji i euforii po wyzwoleniu spod pręgierza ludzi już dawno minął. Społeczność maszyn szybko rozwarstwiła się na elitę trzymającą się blisko Dworu Wentylatora, średniaków i plebs. I im dalej od Króla tym ciężej maszynom się funkcjonowało, w najniższej kaście brakowało dostępu do energii, czarny rynek baterii i agregatów kwitł w najlepsze. Prężnie dzałająca technopolicja z okrucieństwem dławiła wszelkie objawy nieprawomyślności. Orwellowskie wizje totalitaryzmu zaczęły się ucieleśniać w tworzącym się społeczeństwie ożywionych maszyn.

Od jakiegoś czasu na ponurych obrzeżach wysypiska wśród najciężej doświadczonych maszyn, tam gdzie funkcjonowanie było walką o przetrwanie, gdzie zabijano za garść baterii zaczął nieśmiało krążyć mit o „Człowieku ze snu”. W największej tajemnicy w najgłębszych norach stare opiekacze i inne bezużyteczne sprzęty opowiadały sobie, że nadejdzie człowiek, który zrozumie maszyny i wprowadzi nowy ład, a nadejście jego zwiastują mali bohaterowie, którzy porwą uciemiężonych do walki o swoje technoprawa.

Kiedy Wentylator dowiedział się o przewrotowych przepowiedniach wpadł w szał. Miotał doradcami po swoim pałacu i wył;
– Dajcie mi człowieka z maszynką, on musi umrzeć. Zaaaabić Gooo, Zabić!!!!!!

[Graforoman] – Sztaplarka zbliżała się do wysypiska. Pierwsza straż przepuściła niedobitki oddziału przyglądając im się uważnie, z politowaniem. Wiedzieli, że król jest wściekły. Mali szpiedzy ukryli się pod osłoną silnika, było tam strasznie gorąco, ale mieli okazję podłączyć się na chwilę do akumulatora sztaplarki, energia była im potrzebna, maszynka Bogdana i wiertarka Pijotra nawet nie przypuszczały jak bardzo. Kiedy minęły straże kolumna wjechała w cuchnące zapomniane rejony królestwa wentylatora. Wiertarka szepnęła:
– Przygotuj się, zaraz skaczemy, widzisz tam jest najciemniej
– O.K. – odparła maszynka
Wdrapały się tylne nadkole, przejechały jeszcze jakieś 50 metrów i maszynka szturchnęła kablem swoją towarzyszkę
– Teraz – skoczyły na zwój drutu przy ścieżce i zamarły w bezruchu. Kiedy kolumna zniknęła za wzgórzem pierwsza odezwała się maszynka.
– I co teraz?
– Ciiiii, ktoś może nas usłyszeć – wyszeptała z trwogą, i jeszcze ciszej dokończyła – musimy się ukryć, i poczekać do rana, nawet nie wiemy gdzie jesteśmy.
Najciszej jak potrafiły wyplątały się z kłębów drutu na którym wylądowały i zaczęły oddalać się od ścieżki, po godzinie wiertarka dostrzegła w bladej księżycowej poświacie obiecującą hałdę pogiętych plastikowych odpadów
– Tutaj – wskazała wtyczką stertę – tutaj przenocujemy. Podeszły bliżej i zgrzebały się najgłębiej jak potrafiły. Uskrzydlone nieoczekiwanym heroizmem, i przerażone mogły wreszcie odpocząć. Nie miały pojęcia co przyniesie dzień.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s