LASHCORE STORY vol. 34 (o tym jak Wentylator się wściekł)

Posted: 20 listopada 2010 in LASHCORE STORY, OPOWIADANIA
Tagi: , ,

[Jurek] – Panowie muszę was przeprosić. Naradę przenieśmy na późniejszy termin. A teraz czujcie się moimi gośćmi, zapraszam na skromny poczęstunek.-
-Królowo jesteśmy wdzięczni za pomoc, jednak ja nie mogę dłużej tu zabawić, moje narzędzia czekają. Nie wiem jak moi towarzysze ale ja wracam do siebie-nieśmiało powiedział Pijotr.
-Ja też mam pilną sprawę do załatwienia- odezwał się Bogdan. Cały czas zastanawiał się gdzie ukryła się Maszynka i tęsknił już za tą małą golarką.
Studenci spojrzeli po sobie, na żarcie i napoje na stole i stwierdzili – My chyba jednak zostaniemy. Dzięki za wszystko. Może się jeszcze spotkamy. Jakbyście byli w pobliżu to zaopiekujcie się adapterem i płytoteką.-
Królowej nie na rękę było odejście Pijotra i Bogdana, jednak wiedziała, że jakikolwiek nierozsądny ruch z jej strony może spowodować odejście NPWZWI, a tego teraz nie chciała. „Jeszcze z nimi pogadam i dowiem się o co właściwie tu chodzi” pomyślała z trudem panując nad nerwami. Nikt jeszcze nie odważył się jej przeciwstawić stojąc twarzą w twarz.

[Jurek] – Wojtek zabrał ze stołu parę flaszek i poszedł do swoich ludzi. Na korytarzu spotkał Królową Moczymordę. Ta aż przetarła oczy ze zdziwienia.
-Pogromca w takim miejscu? I to swobodnie sobie chodzący? Albo załatwiłeś moją siostrę albo przeszedłeś na stronę zła.-
-Spłacam dług-
-Tego mogłam się spodziewać, wieczny szlachetny rycerzyk. Cóż ci zrobiła siostrzyczka, że stałeś się jej oddanym sługą? Obiecała poprawę?-
-Jej ludzie uratowali mi życie-
-Jacy ludzie? Na lewobrzeżu przecież nie stacjonują jej wojska? Chyba że o czymś nie wiem i z przyjemnością się dowiem.-
-Po Bitwie Pod Orłami jeden oddział został odcięty od głównych sił. Chłopaki wycofali się na Pogodno i tam czekali na jakiś znak od swojej pani.-
-No dobra a w co ty wdepnąłeś, że musieli cię ratować?-
-Polazłem sam jak ten głupek szukac Kamaza. I nawet go znalazłem. Niczego nie podejrzewając wlazłem do szoferki, a ten sprzedajny złom polokował drzwi i ruszył prawdopodobnie odda mnie swojemu nowemu panu. Już myślałem że jest po mnie, jak Kamaz wjechał na kolczatkę. Zasadzkę urządzili chłopaki którymi teraz dowodzę. Wybili szyby i wyciągnęli mnie. No i to cała historia.-
„Ciekawe, ciekawe. Taka sytuacja nawet mi pasuje” -pomyślała Moczymorda uśmiechając się do Pogromcy.

[Jurek] – Mechanik z Detektywem wrócili do warsztatu, a właściwie do wypalonej dziury po garażu. Wściekły Wentylator kazał zrównać z ziemią wszystko co wystaje z niej. Wśród walającego się dookoła złomu Pijotr dostrzegł fragment obudowy jego wiertarki. Wziął go ostrożnie, delikatnie pogłaskał i schował do kieszeni.
-Moje biedne narzędzia, zniszczone. Uratowały mnie, a ja pozostawiłem je na pastwę wroga. Jaki ze mnie Mechanik jak nie dbam o narzędzia-myślał przygnębiony Pijotr.
W tym samym czasie Bogdan biegał dookoła ruin domu Mechanika i nawoływał Maszynkę. Odpowiadał mu tylko smętnie wiatr.

[Jurek] – Bogdan spadamy. Jakieś maszyny się zbliżają-
-Nigdzie nie idę. Muszę znaleźć moją Maszynkę-
-Stary, nie wygłupiaj się. Schowamy się gdzieś na chwilę i zaraz wrócimy-
-Dobra. Lecimy do tej chaty gdzie urzędowali studenci. –
-Prowadź-
Te sto metrów dzielące ich od zbawiennego schronienia przebiegli w rekordowym tempie. Przed wejściem do domu Detektyw wyciągnął broń. Jednak starych nawyków nie zapomina się.
-Pijotr, czekaj sprawdzę-
-A pestki to ty skąd masz-
-Wycyganiłem parę od spamerów-
Bogdan ostrożnie sprawdzał każde pomieszczenie, jednak oprócz porzuconego gramofonu, paczki płyt i kontenera browaru nic ciekawego nie znalazł.
-Pijotr, jest czysto. Ładuj się do środka-
Mechanikowi aż się oczy zaświeciły widząc jak stary gliniarz otwiera butelkę z piwem.
-Trzymaj, za to wszystko chyba nam się należy-
Obaj z namaszczeniem i rozkoszą wypili po browarze. Nagle Pijotr zatrzymał butelkę w połowie drogi do ust.
-Bogdan- szepnął –coś usłyszałem.-
Detektyw też usłyszał te dziwne dźwięki dochodzące z piwnicy. Cicho i ostrożnie podeszli do drzwi do piwnicy. Bogdan sięgnął do klamki …

[Edgar] – Król Wentylator wył na najwyższych obrotach swojego śmigła z bezsilnej wściekłości.
-Jakim cudem przegraliśmy tą bitwę?! -darł się na podwładnych. -Ja rozumiem, kuchenki i lodówki mogły zawieźć. Ale WALEC???? Albo Dźwig z kulą do burzenia?? Co tu się wyrabia?!?
-Panie… -najodważniejszy adiutant, stary toster, który z niejednego pieca chleb piekł, ośmielił się odezwać. -Zaatakowali nas z dwóch stron, a poza tym stała się rzecz wybitnie niespodziewana…
-Jaka niespodziewana -darł się Wentylator -bitwa was zaskoczyła???
-Nie, panie -toster nieśmiało zaprotestował- maszyny się zbuntowały.
-A to mi rewelacja! -Ryknął Król -macie może jeszcze jakieś nowości dla mnie? Może zaskoczysz mnie informacją, że Wentylator został królem, co?
-Mój władco, proszę, ugaś swój gniew. Maszyny się zbuntowały przeciw nam…
I Toster opowiedział Królowi jak narzędzia z Pijotrowego warsztatu rozkręciły dźwig i jaka ich za to spotkała kara.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s