LASHCORE STORY vol. 30 (o tym jak Moczymorda zamordowała Zdzicha)

Posted: 2 listopada 2010 in LASHCORE STORY, OPOWIADANIA
Tagi: , ,

[Jurek] – Królowa Spamerów, po wycofaniu się na prawobrzeże ulokowała swój sztab w Realu. Z okolicy cały czas przybywali ochotnicy do armii spamerów. Adiutanci Królowej byli zachwyceni, jednak sama Królowa chodziła cały czas zafrasowana. Co wieczór zwoływała narady i żądała nowych informacji o ruchach wojsk Wentylatora. Coraz częściej wysyłani zwiadowcy nie wracali. Mosty na Odrze były kontrolowane przez ciężki sprzęt Wentylatora. Nawet okrężna droga przez Dziewoklicz została zamknięta, gdy stacjonujące na Dziewokliczu czołgi niepokojone ciągłymi potyczkami ludzi i maszyn wentylatora zniszczyły mosty na Autostradzie Poznańskiej.

[Jurek] – Jak co wieczór Królowa wezwała doradców na naradę.
– No moi drodzy, gdzie są te pieprzone wojska Tego złomu –
– Wojska Wentylatora są na Lewobrzeżu –
– To ja sama do cholery wiem, ale gdzie dokładnie, ile ma maszyn. To chcę wiedzie, a wy już od miesiąca cały czas trujecie że wojska są na lewobrzeżu.-
– Królowo nasza, zwiadowcy mają bardzo duże kłopoty z pokonaniem Odry –
– Co nikt już nie umie pływać? –
– Ależ nie, tylko ostatnio do wojsk Wentylatora dołączyły policyjne pontony i wyłapują większość naszych ludzi –
– To dlaczego o tym nie wiem, przecież to bez sensu wysyłać ciągle ludzi jak i tak nic z tego nie będzie. Trzeba znaleźć nową drogę na lewobrzeże. A jak tam nasza armia? –
– Królowo, jest cudownie. Cały czas dołączają do nas ochotnicy. Jest już nas trzysta tysięcy.
– Fajnie, fajnie, a jaką mamy broń dla tych ludzi? –
– …. –
– No pytam się? –
– Oprócz kii, i innych maczug to właściwie nic. –
– I wy chcecie tę zgraję nieuzbrojonych łachmytów wysłać na doborowe oddziały maszyn? Przecież to będzie rzeź jaką nikt w historii nie widział. –
– Ależ Królowo… –
– Milczeć. Teraz ja mówię. Znaleźć mi w tej zgrai ludzi znających się na maszynach. Ekipa ta ma mi strwoży broń na maszyny. I ma to być broń skuteczna. A jak tam z prowiantem? Niby im gorsze żarło tym lepsza armia, ale coś muszą jednak jeść. –
– Okoliczni rolnicy pomagają. A jak nie, to też pomagają. –
– No to rozumiem. a teraz rozejść się i na jutro wymyśleć mi sposób dostania się na lewobrzeże –
Wystraszeni adiutanci czym prędzej opuścili salę narad. Zamyślona Królowa siadła na fotelu i wsparła głowę na rękach, „tyle spraw, tyle problemów na mojej głowie” myślała i nawet nie zauważyła, że całą naradę obserwowały czujne małe czerwone oczka.

[Jurek] – Królowa Moczymorda, jak co ranek zajrzała do aparatury. Odgłos pracującego zacieru radował serce kobiety. Nagle usłyszała cichy chrobot. Cicho wyszeptała zaklęcie ochronne, stworzyła małą kulę ognia i czekała. Ciche szuranie zbliżało się powoli. Królowa już miała wypuści kulę, gdy zobaczyła, że to powrócił jeden z jej małych szpiegów. Szybko zgasiła płomień i wezwała szczurka. Zwierzątko błyskawicznie wskoczyło na wyciągniętą dłoń kobiety. Czarownica położyła drugą dłoń na łepku szczura i szeptając zaklęcia zamknęła oczy. Ujrzała ogromną halę, gdzie zgromadzone było mnóstwo maszyn. Widziała jak do jednej z nich podjechała ciężarówka. Nie potrafiła zrozumieć trzasków, skrzypnięć i pisków, ale wyczuła, że te małe urządzenie, chyba wentylator jest na początku bardzo zdziwiony a potem wielce uradowany. Czuła też chęć niszczenia i nienawiść bijącą od wszystkich maszyn. Królowa zdjęła dłoń i wizja zniknęła.
-Szkoda, że nie rozumiem tego języka. W ogóle maszyny to dla mnie, że tak powiem czarna magia he, he. Trzeba będzie znaleźć jakiegoś fachurę, bo coś czuję, że na Zdzicha to już liczyć nie mogę.-mruczała Moczymorda karmiąc szczura.

[Edgar] – Pijotr troszkę zasiedział się w garażu. Naprawa elektryki Poloneza chyba go przerosła, ponieważ po kilku godzinach ślęczenia przy rozbebeszonej desce rozdzielczej i po wielu próbach wyśledzenia gdzie idzie czerwony kabelek, a czemu ten niebieski idzie tutaj, a nie tam, w końcu dał sobie spokój. Wyszedł na dwór rozprostować kości. Słońce akurat wschodziło ponad dachami domów. Pijotr spojrzał na zegarek -szósta trzydzieści.
-No tak, znowu zarwałem nockę -mruknął pod nosem -szybki prysznic i idę do wyra. Chociaż o tej godzinie to nie ma sensu się kłaść…
Już miał się odwrócić w stronę domu, gdy kątem oka ujrzał coś dziwnego. Podszedł do bramy wjazdowej, wyszedł na chodnik i zdumiony obejrzał dwa parkomaty stojące przy jego płocie. „Kurcze, a to skąd się wzięło?”

[Graforoman] – Kiedy szczątki cysterny zgasły w strumieniach deszczu Zdzichu jeszcze stał oszołomiony władzą jaką dawały mu zaklęcia. Myślał o swojej armii białych istot kiedy z transu wyrwał go głos Moczymordy:
– Zdzichu!!!!!!!!! krzyknęła – Do ty k…wa wyprawiasz?
– Eeee – wydukał z opadniętą szczęką – takie tam. – Zdzich nie dowierzał sytuacji w jakiej się znalazł. Dopiero teraz dostrzegł, że Królowa mierzy do niego z broni myśliwskiej – No co ty?
– Zdzisiu mój ty Zdzisiu nabroiłeś, skaczesz między wymiarami, używasz zaklęć, burzysz równowagę i widzę że zanadto pragniesz władzy. Księga jest z Ciebie niezadowolona – Wyraz twarzy Moczymordy był zimny i skupiony – wydała na ciebie wyrok. Kolejny wir zagłady zniszczy nasz świat. Żegnaj.
Przymierzyła i wystrzeliła. Pierś Zdzicha eksplodowała krwią i strzępami jego odzieży. Zdzich upadł w kałużę, która natychmiast zrobiła się czerwona od krwi. Królowa ze łzami w oczach zwołała do swoich ludzi.
– Zabierzcie mnie stąd. Muszę się napić, ciężko mi.
Gdy się oddalili wokół ciała Zdzicha zaczęły się gromadzić białe istoty, były głodne. Po kilku minutach po Zdzichu pozostała tylko czerwona kałuża a nadal głodne pomioty masy D-CH wyruszyły w stronę miasta na żer.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s