LASHCORE STORY vol. 29 (o rosołku Jadwini)

Posted: 30 października 2010 in LASHCORE STORY
Tagi: , ,

[Edgar] – WOJTEEEEK!!!- płaczliwy ryk Jadwigi Pogromca usłyszał jak przez sen. Leżał ledwo żywy po igraszkach w stodole i nawet nie wiedział kiedy jego ukochana wyszła. „Skąd ona zna moje imię?” -zdążył pomyśleć, gdy ujrzał miłość swego życia wbiegającą z zapłakaną twarzą przez drzwi stodoły.
-Wojteeek! Dzie je mój Kamaz?!-„O co jej chodzi, przecież stoi na zewnątrz?” NPWZWI zaczął powoli zbierać się z ze słomy:
-No jak to gdzie?
-Nieeee maaaaa gooooo…. -Jadwiga ryknęła płaczem tak gwałtownym, że Pogromca stanął jak wryty. „Odbiło babie… To wszystko przez te zabawy ze snopowiązałką…” Niepewnym krokiem wygramolił się na zewnątrz i rozejrzał dookoła. Jadwiga miała jednak rację. Po Kamazie zostały tylko ślady buksowania opon na błotnistej dróżce.
-A tak się cieszyłam! Buuuuuu!!!!!!-szlochy Jadwini niosły się szerokim echem po sam horyzont.
-CICHO!-Pogromce wrzasnął jak tylko mógł najgłośniej. Kobieta momentalnie się uspokoiła, bardziej zaskoczona stanowczym głosem swojego kochanka, niż samym rozkazem.-Co tu się, korrrrba, dzieje? Ktoś go zawinął czy co?

[Edgar] – Wojtuś, ludzie gadajom, że maszyny ożyły. A ja myślałam, że tylko mój Kombajn, co go kiedyś oswoiłam, że tylko on jakoś coś tam kuma…
-Skąd ty, do diaska, wiesz jak mam na imię?
-No jak to skąd? Wrzeszczysz je na całe gardło gdy… No wiesz… Gdy ku końcowi się zbliżasz.-Pogromca lekko się zaczerwienił. Nic takiego nie pamiętał.
-Jadźka, tu, na wiosce masz spokój, ale w mieście dzieją się naprawdę dziwne rzeczy.
-No, to ja wiem, bo Kaśka łod Wyrwołów, co to mieszka czy domy dalej, coś tam się darła, że budzik chciał ją zgwałcić gdy spała w swojem wyrze. Wszyscy ją wyśmiali, że głupia, ale ja wiedziałam, że prawdę mówi. No i pogadałyśmy sobie.
-No i co jeszcze ta Kaśka mówiła?
-A więcej nic nie powiem! -teraz z kolei to Jadwiga się zarumieniła.-Ale ten numer ze snopowiązałką to ona mi podpowiedziała. To co tera, wojna będzie?
-Już jest. Wojna Ludzko-Mechaniczna rozpoczęła się kilka dni temu Bitwą Pod Orłami. Nikt nie zwyciężył, ale pobojowisko jest ogromne. -NPWZWI spojrzał na niebo, na którym gromadziły się ciężkie, sine chmury -schowajmy się gdzieś, szykuje się niezła ulewa.

[Edgar] – Bogdan z Pijotrem zaszyci w domu gdzieś na obrzeżach miasta nie za bardzo mogli się ze sobą dogadać. Bogusiowi brakowało porządnej policyjnej roboty i jego dusza wprost rwała się do infiltrowania szeregów Króla Wentylatora. Snuł plany, rozmawiał z Maszynką i zastanawiał się jak wniknąć we wnętrza organizacji maszyn. On, jako człowiek, z góry był spalony, Maszynka Do Golenia też nie wchodziła w rachubę. Biedny, pogrążony w myślach, snuł się po Pijotrowym domostwie. Nie wiedział co robić i ta myśl strasznie go irytowała.

Pijotr z kolei zupełnie nie rozumiał, dlaczego jego towarzysz nie chce mu pomóc w remoncie leciwego Poloneza. Tyle razy mu proponował wspólne grzebanie przy silniku, ale Bogdan zawsze znalazł sobie jakąś wymówkę. „A cóż może być piękniejszego od regulacji kąta zapłonu?” -tak sobie myślał Pijotr samotnie krzątając się w garażu.
Obaj byli zupełnie nieświadomi, że zwiadowcy Wentylatora zbliżają się do ich warsztatu aby sprawdzić słowa Kamaza, czy mówił prawdę o kryjówce Człowieka Ze Snu…

[Edgar] – Pogromca wraz z Jadwigą uciekając przed burzą schowali się w Jadwigowym domostwie.
-Zdejmuj buciory, łachudro!-warknęła gospodyni widząc, że jej kochanek bezczelnie pcha się na pokoje nie przejmując się konwenansami.-Sprzątałam tu wczoraj!
NPWZWI zmieszany szybko zzuł obuwie i stanął pośrodku korytarza nie wiedząc gdzie iść dalej. Nagle zdał sobie sprawę, że nigdy tu nie był. Zawsze jak przyjeżdżał do Jadwigi, nie było czasu na zwiedzanie, tylko od razu gonili na siano do stodoły. Tymczasem miłość jego życia zdjęła walonki i gestem wskazała na drzwi do pokoju.
-Herbaty może chcesz? Kawy? A może obiad zjesz? Rosołek ugotowałam…
Tymczasem Wojciech stał w drzwiach do wskazanego pokoju i ze zdumienia lekko mu opadła szczęka. Ujrzał niewielki pokoik lśniący czystością, elegancką skórzaną kanapę, dwa fotele, naprzeciw przeszklony regalik z książkami i stolik z telewizorem i radiomagnetofonem. W oknach wisiały śnieżnobiałe firanki, a na parapetach równo ustawione doniczki z kwiatami. Naprzeciw okna, przy ścianie z drzwiami, stała komoda w pokaźną kolekcją porcelanowych słoników. „Rany, nie znałem jej od tej strony…” -Pogromca zdał sobie sprawę, że pod przykrywką twardej, wiejskiej dziewuchy kryje się wrażliwe, delikatne dziewczę, które właśnie jego sobie wybrało na tego jedynego.

[Edgar] – A wiesz, a daj mi troszkę tego rosołku – uśmiechnął się.
Jakiś czas później, gdy talerz gorącej zupy wylądował na stole w kuchni, a on sam, siedząc na drewnianym taboreciku niepewnie spróbował pierwszą łyżkę, pomyślał sobie, że to najlepszy rosół jaki jadł w życiu. Błyskawicznie osuszył talerz i błagalnym wzrokiem poprosił o dokładkę.
Jadzia tylko się uśmiechała. Nalała mu drugą porcję i patrzyła jak je, aż mu się uszy trzęsą.
I nagle oboje spojrzeli na siebie i zdali sobie sprawę, że czują coś naprawdę szczególnego. Nie chodziło o pożądanie, bo to czuli już od dawna, ale o coś o wiele głębszego, trwalszego. Można by to nazwać miłością, lecz Jadwiga patrząc na zmordowanego chłopa wsuwającego ze smakiem przygotowaną przez nią strawę, i Wojtek czując przytulny spokój tego miejsca, poczuli, że razem tworzą coś, co po prostu jest domem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s