LASHCORE STORY vol. 24 (polowanie na Bogdana)

Posted: 19 października 2010 in LASHCORE STORY
Tagi: , ,

[Graforoman] – Walczące armie wysłały swoje służby medyczne na pobojowisko. Ludzie i maszyny szukali swoich rannych i zabitych, straty były ogromne po obu stronach. W tej milczącej krzątaninie wśród jęków dogorywających istnień przechadzał się Bogdan, minę miał nieodgadnioną, przechadzał się bez celu przytłoczony całym tym szaleństwem. Przystanął na chwilę, to było raczej przeczucie niż konkretny powód do zatrzymania się, zadziałał instynkt. Zaczął nasłuchiwać zaniepokojony – nagle z kakofonii jęków i zgrzytów wyłowił coś znajomego, przeszedł kilka kroków w stronę wywróconego do góry kołami okopconego samochodu, przez wybitą szybę zwisały głowa i ramię nieżyjącego kierowcy, jego oblepiona zaschłą krwią dłoń spoczywała na asfalcie. Bogdan nachylił się i w tym samym momencie odskoczył do tyłu jak oparzony, przerażony patrzył jak dłoń nieboszczyka porusza się, wtedy spod dłoni wypełzła jego stara maszynka do golenia.
– Bodziu, wiedziałam że mnie odnajdziesz – zaskomlała
Bogdan wziął ją delikatnie w dłonie i schował w wewnętrznej kieszeni marynarki
– Wiedziałam – zaskomlała znowu kiedy poczuła jego ciepło – nie idź do domu Bogdan, jesteśmy obserwowani, oni chcieli żebym myślała że uciekłam, ale ja wiem że zostałam wypuszczona. Oni Ciebie szukają przyjacielu – powiedziała cicho i usnęła.
Bogdan rozejrzał się czujnie dookoła i ruszył przed siebie.

[Jurek] – Bogdan oddalał się szybkim krokiem z miejsca bitwy. Trzymając cały czas dłoń na wewnętrznej kieszeni, gdzie wymęczona spała ukochana Maszynka, myślał o ostatnich zdarzeniach i o słowach Maszynki. „Kto gwizdnął mi Maszynkę? Kim są ci ONI? Czy to banda spamerów? – Nie, oni nie wiedzą nic o Maszynce. Więc to te cholerne maszyny.” – rozmyślał cały czas detektyw. „Ale które? Te od Wentylatora, czy z tej ich sekty? Tyle pytań a Maszynka śpi, ale niech śpi teraz muszę znaleźć sobie nowe lokum i przyczaić się” – zadecydował.
Bogdan pogrążony w myślach już miał wejść na jezdnię, gdy nagle usłyszał tuż przy sobie klakson. Wystraszony odskoczył do tyłu. Zobaczył mijające go VOLVO i wygrażającego mu Pogromcę. Myślał, że kumpel zaraz się zatrzyma, jednak Pogromca tylko jeszcze raz zatrąbił i zniknął w tumanach kurzu. „Nawet nie hamował, jak go spotkam powiem mu co o nim myślę” – wysapał detektyw.

[Graforoman] – Po zażyciu bateryjki, którą Bogdan zawsze nosił ze sobą maszynka odzyskała siły.
– Pamiętasz kiedy przyśnił Ci się Wentylator Bodziu? – zapytała
– Pamiętam, maszynko pamiętam,
– Problem w tym, że on w jakiś sposób śnił to samo. On wie o twoim darze rozumienia maszyn. On Ciebie szuka, ma wzgędem ciebie jakiś straszny plan.
– No to trzeba się ukryć – Bogdan wiedział, że idą za nim. Przyspieszył kroku, musiał jak najszybciej znaleźć się na terytorium Królowej, tam przez chwilę będzie bezpieczny, będzie mógł pomyśleć w spokoju.
Nagle kilka metrów przed nim pojawiły się dwa parkomaty, trzymały sieć
– Mamy go – zasyczały – król będzie z nas dumny. I rzuciły sieć.
Zanim sieć opadła na Bogdana, ten zdąrzył oddać dwa celne strzały ze swojego pistoletu, wyświetlacze parkomatów eksplodowały szkłem i agresorzy zostali wyeliminowani.
Wyplątując się powoli z sieci spojrzał za siebie, dwa kolejne parkomaty uzbrojone w metalowe pręty pędziły ku niemu. Dwie ulice dalej zza rogu wyłonił się walec drogowy. Wiedział, że nie ma szans na ucieczkę, usiadł zrezygnowany na chodniku.

[Graforoman] – Złowieszcze parkomaty były już 10 metrów od swojej ofiary kiedy nagle z przecznicy wyskoczyło stare Volvo i zmiotło sunące w stronę Bogdana maszyny. Volvo zatrzymało się, z piskiem wycofało, otworzyły się drzwi, ze środka wyskoczył Pogromca
– Bogdan? Co ty w rybaka się bawisz? – Spojrzał do tyłu, walec był zatrważająco blisko, nie myślał, uniósł prawą nogawkę z pochwy na łydce wyjął nóż i w mgnieniu oka rozciął sieć pętającą jego przyjaciela, w następnej sekundzie wskoczyli do auta, Pogromca wrzucił bieg i samochód ruszył z piskiem w ostatniej chwili. Potężny walec zdołał jeszcze urwać tylny zderzak z Volvo.
– No i Pijotr mnie zabije – ocenił trzeźwo sytuację Wojtek
Bogdan siedział na tylnym siedzeniu oszołomiony
– Sorry za te pierdy
– Coooooo? – dziwił się pogromca – nie masz teraz o czym myśleć Bogdan? – zrugał go.

I pojechali bezpieczni.

[Graforoman] – Król obserwował wszystko z kamer monitoringu miejskiego. Po nieudanej akcji aż śmigło zadrżało mu z wściekłości.
– Patałachy – zawył – co za patałachy, z kim ja muszę pracować – wydzierał się Król.
Wyszedł przed swoją kwaterę, kablem zasilającym wskazał na dwa przerażone parkomaty
– Ty i ty, kłaść się pod walec.
Maszyny opierały się lecz gwardia przyboczna Króla w mgnieniu oka powaliła je na ziemię. Po chwili walec ruszył i zmiażdżył dwa Bogu ducha winne parkomaty.
Wentylator odwrócił się do tłumu swoich poddanych i wykrzyczał:
– Ich bracia wykazali się skrajną niekompetencją. Powierzyłem im być może najważniejsze zadanie w tej wojnie. Zawiedli. – wyczekał chwilę, aż ucichnie gwar – Teraz już wiecie jaki los czeka tych którzy mnie zawiodą.

Cichy szum trwogi przebiegł po wysypisku. Król pokazał swoje mroczne oblicze.

[Jurek] – Bogdan siedział cicho na tylnym siedzeniu. Nagle krzyknął do Pogromcy:
– Te kierowca, taczkami jeździć a nie samochodem.
– O co ci Boguś teraz chodzi?
– O ten tramwaj co nie chodzi. Kto wcześniej prawie mnie nie rozjechał? Co zapomniało się gdzie są hamulce?
– A kto ładuje się prosta pod koła? Ciesz się, że zawróciłem, bo te maszynki zrobiły by ci z dupy jesień średniowiecza.
– No dobra, dobra nie wściekaj się. Dzięki za uratowanie mego dupska.
– Nie ma sprawy. A właściwie co ty tak się szwendasz po mieście?
– Znalazłem swoją Maszynkę.
– A ten znowu o tej maszynce. Fajnie, że ją masz, ja na przykład golę się żyletkami i nie trąbie o tym naokoło.
– A le to nie jest zwykła maszynka. To jest Klucz do całej tej porypanej anomalii.
– Jaki klucz, Boguś co ty bierzesz?
– Nie uwierzysz mi, ale rozumiem co te maszyny gadają.
– Dobra wierzę ci, a po co ci ta cholerna maszynka.
– Nie śmiej się. Poprzez Maszynkę mogę rozmawiać z każdą maszyną.

[Jurek] – Nastała cisza. Bogdan patrzył w odbijające się w lusterku oczy Pogromcy. NPWZWI z całych sił próbował zapanować nad sobą. Nie udało się. Pogromca ryknął śmiechem. W ostatniej chwili wyhamował przed latarnią.
– Boguś, ja cię lubię, ale przez te brednie to się kiedyś przez ciebie ze śmiechu przekręcę – wysapał przez łzy rechocząc Pogromca.
Bogdan nadal siedział cicho i patrzył złowrogo na kumpla.
– I co bierzesz maszynkę jak mikrofon?
Bogdan spokojnie wyciągnął Maszynkę i bez słowa podał Pogromcy. Ten ostrożnie wziął ją do ręki. Nagle maszynka zaczęła wibrować. Wystraszony NPWZWI wypuścił urządzenie.
– Ona żyje!!
– Jasne że żyje, jak większość urządzeń w tym popieprzonym mieście. Przez te wizyty u swojej panienki nawet nie wiesz co sie dzieje. Nie wiesz, że miasto podzielone jest na dwie strefy wpływów. Lewobrzeże należy do Wentylatora, prawobrzeże do Królowej Spamerów a pas między Odrą a Regalicą jest ziemią niczyją. A teraz ruszaj, bo zbliżają się do nas trzy lodówy, a ja nie mam za dużo naboi.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s