LASHCORE STORY vol. 22 (o problemach i ambicjach Pindora)

Posted: 15 października 2010 in LASHCORE STORY
Tagi: , ,

[Graforoman] – Wiesław Pindor szalał wściekły po gabinecie premiera. W kącie Lepper z Giertychem siedzieli cicho jak trusie starając się nie drażnić szefa. Zaczął Andrzej:
– Wiesiu, czego się wkurwiasz, przecież jest dobrze.
– Fuchę szefa ONZ masz w kieszeni, chyba że ten liliput Sarkozy ze swoją bilbordową żoneczką Cię wysiuda, ale spoko wtedy masz posadę szefa NATO. – wtórował Lepperowi Giertych.
– Romuś przyjacielu – wiem, że niżej nie upadnę. Tylko ten Szczecin mi bruździ. Najlepsi agenci, wygi z WSI i cała nasza armia nie mogą sobie poradzić z tymi maszynkami. No żesz kurwa mać. Wysłaliśmy na teren anomalii dwa zmechanizowane oddziały. I co? I kurwa nic. Kierowcy i czołgiści wrócili pieszo bo czołgi i wozy bojowe nagle oświadczyły im, że one pierdolą robotę, że je gąsiennice swędzą, że je lufy bolą od rdzy i tak w ogóle to one wybierają się na zasłużony urlop, i jak co to będą opalać blachy na Dziewokliczu. – Pindor zapatrzył się w ścianę na minutę, po chwili ocknął się i kontynuował – Jak nie uporam się ze Szczecinem to najwyżej fuchę woźnego w Parlamencie Europejskim dostanę. Teraz jestem na szczycie bo przez tą porąbaną anomalię świat na nas patrzy, ale świat się tym znudzi i ludziska znowu zaczną oglądać seriale, a nie jak dotąd – wiadomości i moje konferencje prasowe.

[Graforoman] – Ale jest jedno wyjście. Jest pewien człowiek, któremu kiedyś bardzo nabruździłem – Pindor zamyślił się na chwilę – oj bardzo mu nabruździłem. Dobry był chłop, ale musiałem go poświęcić w politycznej grze. Oj szkoda, szkoda takiego fachowca.
– Teraz musisz wejść mu w dupę – zauważył Lepper
– I bez wazeliny – dorzucił celnie Giertych.
Pindor przyjął do wiadomości słowa swoich zastępców, zanotował coś w notesie, wstał i spojrzał z politowaniem na swoje marionetki
– Potrzebuję lojalnego człowieka, który wniknie na teren anomalii, nie zwariuje, odnajdzie Bogdana Zioło w tym chaosie i nakłoni go do kontaktu ze mną. – Pindor nagle wstrzymał oddech, zatrzymał się na sekundę, jego oczy zalśniły wyrazem triumfu – Przyprowadźcie mi tego gnidę Macierewicza. On wywalił najlepszych agentów z WSI na zbity pysk. A ja potrzebuję najgorszego zakapiora ze starych służb, najlepiej szkolonego przez GRU.
– Narada skończona – oznajmił Premier. Gdy wszyscy wyszli z gabinetu Wiesław Pindor poraz pierwszy od objęcia rządów usiadł wyluzowany w fotelu. „W Bodziu nadzieja” pomyślał i usnął.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s