LASHCORE STORY vol. 21 (o tym, jak Jadwiga zawlokła Pogromcę na siano i pokazała mu numer ze snopowiązałką)

Posted: 14 października 2010 in LASHCORE STORY
Tagi: , ,

[Graforoman] – Jadwiga popadła w straszliwą depresję po nieudanej akcji odbicia Kamaza. Wróciła do pracy na roli, doglądała buraki w asyście swojego wiernego przyjaciela Kombajna, karmiła kury i kaczki, wybierała jajka i takie tam inne. Stała tak sobie przy studni w filcakach, kufajce i chustce na głowie kiedy w bramie obejścia stanął spragniony Jadzi Pogromca.
– Jadziu kochanie – pogromca podbiegł i uściskał ją czule – tak mi Ciebie brakowało, ten tydzień dłużył mi się niemiłosiernie – odsunął się, otrzepał obornik z nogawek – czy ty już mnie nie kochasz?
– Ano Pogromcuniu miły, kochom, kochom, tylko smutno mi ino mocno – odparła zaskoczona
– To co Jadziu? Na siano?
Jej twarz zmieniła wyraz na lubieżny
– Ano na sianko panocku, na sianko – rzuciła się pogromcy w ramiona.

[Graforoman] – Padli wyczerpani w stodole.
– O w mordę Jadźka ty to masz kondychę – wysapał z obłędem w oczach Pogromca – wszystkie wioskowe dziołchy takie?
– Nie tylko ja, a ten numer ze snopowiązałką to dopiero wymyśliłam, dobry nie?
– No – wymamrotał Pogromca wyplątując się z kłębów sznurka – dobry.
Jadźka przyjęła słowa uznania i usnęli.
Pierwszy ocknął się pogromca rozanielony
– Jadziu
– Taaaak – wyziewała
– Mam coś dla ciebie
– Co?
– Wydź przed stodołę kochanie
Wyszła i aż zapiszczała z radości. Przed nią stał jej ukochany Kamaz radośnie poburkując wymienionym silnikiem
– Znalazłem go w agonii Jadziu, Kuzyn mechanik miał stary silnik na chodzie.
Nie dokończył, szczęśliwa Jadwiga zawlokła go z powrotem do stodoły i do rana ćwiczyli numer ze snopowiązałką.

[Edgar] – Szanowny czytelnik zauważy zapewne, że pomiędzy wyjściem Pogromcy ze swojego mieszkania, a spotkaniem stęsknionych kochanków (bzykanka w stodole mówiąc po ludzku), minęło kilka dni.
NPWZWI dotarł szczęśliwie do mieszkania Bogdana (nie będę zdradzał gdzie ono jest, Król Wentylator jeszcze to przeczyta i będzie kłopot) i tam zastał komisarza systematycznie, pokój po pokoju, wywracającego swoje mieszkanie do góry nogami.
-Boguś, na litość boską, co tu się dzieje?? -Pogromca stojąc w drzwiach nie wierzył własnym oczom.
-A daj mi spokój, po cholerę cię tu przyniosło… -były policjant nawet nie spojrzał na gościa, tylko wywalał wszystkie ciuchy z wielkiej, trzydrzwiowej szafy w swojej sypialni.
-A wiesz, przeprosić cię chciałem, głupio wyszło… Tak cię z chaty wywaliłem.
-A wywaliłeś, wywaliłeś. A ja kilka informacji mam dla ciebie!
-No to chodź, usiądziemy sobie, pogadamy. A co ty w ogóle robisz? Porządki? Szukasz czegoś?
-A nic… -Bogdan przestał grzebać w szafie i rozejrzał się po pokoju.-No nie znajdę, kurwwww…..
-A czego szukasz, może pomogę?
-Maszynkę do golenia gdzieś zgubiłem.
-W SZAFIE???? -Pogromca zaczął podejrzewać starego policjanta o problemy psychiczne. Bogdan tylko machnął ręką.
-Nieważne. Posłuchaj. Sytuacja jest dosyć poważna. Pamiętasz Kościół Wiecznego Akumulatora?-Pogromca kiwnął głową- no właśnie. Ruski Prostownik został rozjechany przez jakąś ciężarówkę. Samochód którym się poruszał to Kamaz twojej przyjaciółki, Jadwigi.
NPWZWI poczuł, że robi mu się gorąco, a serce bije szybszym rytmem.

[Edgar] – Bogdan zdawał się nie zauważać nagłego podniecenia swojego kumpla, tylko mówił dalej:
-W Kamazie zatarł się silnik gdzieś na obrzeżach Szczecina. Pewnie gdzieś koło granicy kwarantanny. Nie wiem, czy Król Wentylator maczał w tym palce, ale gnój ma szczęście. Teraz został jedynym liczącym się kandydatem na przywódcę rewolucji maszyn. Teraz musimy coś….
-Słuchaj, ja muszę lecieć -Niezależny zaczął nagle niecierpliwie wiercić się w miejscu, jakby koniecznie musiał iść.
-Jak to iść?? Przecież ledwo co przylazłeś? Informacji chciałeś? Jeszcze nie skończyłem!
-Boguś, słuchaj, zapomniałem… eeee… światło zapalone w łazience zostawiłem!! -te słowa Bogdan usłyszał już od Pogromcy galopującego po schodach na klatce schodowej. „Odbija mu. Zresztą, co w tym dziwnego? W jakich czasach przyszło nam żyć.” I z tą filozoficzną myślą przystąpił do dalszych poszukiwań swojej Maszynki Do Golenia. Jednak jego policyjna intuicja mówiła mu, że jego Maszynka władowała się w niemałe tarapaty.

[Edgar] – A Pogromca biegł. Biegł i zastanawiał się jak znaleźć Kamaza. Już sobie wyobrażał minę swojej ukochanej gdy zobaczy jaką ma dla niej niespodziankę! Goniąc ile sił w nogach środkiem ulicy poczuł, że długo tak biec nie da rady. Zwolnił trochę i zaczął rozglądać się dookoła. „Nie mogę na piechotę drałować po mieście, bo płuca wypluję w końcu. Muszę skołować samochód.” I wtedy przypomniał sobie o swoim kuzynie-mechaniku Pijotrze. Pijotr miał swój warsztat samochodowy niedaleko Bogdana. NPWZWI znów ruszył galopem.

[Edgar] – Do warsztatu Pijotra dobiegł resztką sił. Przed bramą musiał przystanąć, żeby złapać oddech. Po kilku minutach przestał pluć i sapać i w miarę równym krokiem poszedł w kierunku garażu.
W środku stał wpół rozkręcony Polonez o którego opierał się wysoki, brzuchaty mężczyzna ubrany w brudny kombinezon. Kończył właśnie osuszać butelkę piwa.
-Pijotr! -Pogromca podszedł wolno do swojego krewnego.
– Ochocho!!! Kogóż tu moje piękne oczy… Wojtuś!!! -Brzuchacz rozdziawił swoją okrągłą gębę w szczerym uśmiechu, pokazując przy okazji piękny zestaw czarnoszarych, zepsutych zębów. A przy okazji, moi drodzy, dowiedzieliśmy się jak ma na imię NPWZWI.
-Ech, Pijoter… Już nie jestem Wojtek.
-Taaaa? A kim jesteś?
-Jestem Niezależnym Pogromcą Wszelkiego Zła W Internecie!
-Jakim pogromcą czego w czym? -Pijotr nie za bardzo załapał o czym mówi jego kuzyn. Zresztą, wszelkie urządzenia które nie spalały jakiegoś paliwa, nie dymiły i nie wyły opętańczo na wysokich obrotach mogły dla Pijotra w ogóle nie istnieć.

[Edgar] – Nieważne. Potrzebuję samochodu. SPRAWNEGO samochodu. Takiego co będzie jeździł co najmniej tydzień. Bez usterki. No dobra, bez poważnej usterki.
-To się do salonu jakiegoś kopsnij i se kup Fiata Punto, he, he… No dobra, poczekaj. -Mechanik znikł na chwilę w swojej kanciapie na tyłach warsztatu i wyszedł z kluczykami i papierami.- Weź Trupa.
Pogromca spojrzał na Pijotra i na kluczyki.
-Dajesz mi swojego Trupa? jesteś pewien?
-A co mi tam. Lakieru nie porysuj, bo cię zatłukę.
Trup był oczkiem w głowie Pijotra. Odrestaurowane Volvo 244 z 1980 roku nie mogło zawieść.
-A słuchaj, jeszcze jedno. Trzeba będzie wyremontować Kamaza.
-Jakiego Kamaza? Przyprowadź go tutaj, to zobaczymy co się da zrobić.
Pogromca z wdzięcznością spojrzał na mechanika. Nigdy nie zadawał za dużo pytań, ufali sobie od czasów dziecięcych i nie zdarzyło się, żeby któryś to zaufanie wykorzystał. Uścisnęli sobie mocno dłonie, Pogromca wsiadł do Trupa, odpalił silnik i ruszył przed siebie.

[Graforoman] – Już zacząłem podejrzewać, że pogromca nie ma imienia, a tu popatrz – Wojtek.

Reklamy
Komentarze
  1. […] pod ochroną pokojowo nastawionych czołgów zapomnieli o wojnie i w stodole z zapałem uprawiali agrokamasutrę. Legendarny numer ze snopowiązałką przestał im wystarczać. Teraz do swoich wyuzdanych zabaw […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s