LASHCORE STORY vol. 12 (dorwać Jadźkowego Kamaza)

Posted: 27 września 2010 in LASHCORE STORY
Tagi: , ,

[Edgar] – Wydrukowałem i przeczytałem. I wiecie co? To jest zupełnie coś innego!!!!
Przecież miało być o Królowej Spamu, o walce z mielonką, o próbach powtórnego ożywienia masy D-Ch? Piszecie scenariusz zupełnie innego filmu!
Ale cóż… Nie pozostaje mi nic innego jak tylko się przyłączyć.

[Graforoman] – Widzisz. Takie są nieprzewidziane uroki multiprozy. Nie wiadomo, który wątek chwyci i zostanie pociągnięty przez pozostałych. Bogdan miał być postacią tła, a wyrasta na szlachetnego bohatera który uratuje ludzkość. To nie jest zwyczajne pisanie kiedy ma się ogólny plan i tworzy. Zawsze możemy wrócić do wskrzeszania masy D-CH. Tutaj nie ma żadnych ograniczeń. Jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia.

[Jurek] – No i Królowa Spamu wypoczywa na Wyspach Karaibskich … 🙂

[Graforoman] – Ale jak wróci to zrobi rozpierduchę, że ho ho.

[Jurek] – Dwunastu jeźdźców alkoholipsy niszcząc wszystko co nie przypomina Kamaza wyruszyło na poszukiwanie wozu Jadwigi. Po spacyfikowaniu Gumieniec i połowy Pomorzan dowiedzieli się, że poszukiwani jadą do Dolnej Odry. „No, to Jadwigę będzie kosztowało dodatkową skrzynkę” stwierdził chłodno szef chłopaków. Jego kumple aż zagwizdali na myśl o przyszłej imprezie. Z dzikim radosnym wrzaskeim dwanaście WueSek ruszyło w kierunku elektrowni …

[Edgar] – W chmurze czarnego dymu i wśród wściekłego ryku uszkodzonego tłumika Kamaz z Prostownikiem całą mocą dorżniętego dizla gnali przez wyboiste drogi w kierunku elektrowni. Prostownik czuł wszystkimi uzwojeniami swojego transformatora że coś lub ktoś go goni. Pozostało niewiele czasu, a cele postawił przed sobą wzniosłe. Mimo, iż głosił nadejście Akumulatora Uzdrowiciela wiedział, że musi zapewnić swoim wiernym jakieś w miarę stabilne źródło zasilania. Linie wysokiego napięcia dawno pozrywane, miasto pogrążyło się w chaosie i anarchii, maszyny początkowo zjednoczone w walce ze wspólnym ludzkim wrogiem teraz skakały sobie do kabelków walcząc o każdą, nawet wpół rozładowaną, bateryjkę.
Bez stałego zasilania cała techno-rewolucja po prostu wyłączy się po wyczerpaniu ostatniego ogniwa.
„Jeszcze ten cholerny Król Wentylator, oszust parszywy… Wiaterek zawieje i sam się kręci, parszywiec ma energię odnawialną.” -klął swojego największego rywala, aż radiatory mu się przegrzewały.

[Graforoman] – Nie tak łatwo ukatrupić masę danonowo chlebową. W okolicach Żydowiec, gdzie Pogromca ukatrupił masę D-CH tosterem w miejscu gdzie masa dokonała żywota część jej obrzydliwego cielska wsiąkła w glebę. Po jakimś czasie tuż przy szosie z pisaku wyłoniła się mała pstrokata kulka, podobna do pieczarki tylko że śmierdziała strasznie. Urosła już do wymiarów piłki futbolowej, na jej boku pojawiło się nagle małe pęknięcie, w środku jakby coś się poruszyło. I nagle.

– Co się tak wleczesz Mietek? Depnij tej swojej Wuesce. Musimy zaczaić się na Kamaza tej wariatki.
– Dobra Oluś, dobra – i nagle Mieciu zauważył coś przy drodze – Ty kurna, piłka jakaś, wezmę i rozjadę, nie będą miastowe bahory miały czym grać w nogę. Hehehehehhe – aż zaksztusił się ze śmiechu – rozjadę łajzę heheheheheh – zanosił się Mietek.

I rozjechał tą dziwną purchawkę. Jeszcze nie czas na Apokalipsę. Jednak za kilka dni miały nadejść obfite opady deszczu, a grzyby lubią mokro.

Szczecin był w coraz większych opałach.

[Edgar] – Pędząc dalej, za zakrętem ujrzeli straszny widok. Drogę zatarasował powalone drzewo za którym stało przy swoich WSK kilku barczystych zakapiorów.
Kamaz z jękiem hamulców zatrzymał się tuż przed pniakiem.
Chłopaki złowrogo zaczęli się zbliżać do szoferki, żeby siłą wyszarpnąć kierowcę, a Kamaza oddać Jadwidze. Prostownik nie wiedział co robić. Ponura wizja braku napięcia zmroziła jego obwody. Podświadomie, czerpiąc siłę z tajemnej wiedzy ukrytej w kawałkach półprzewodników jego diod prostowniczych podniósł swoją czarną klemę (tą którą się podłącza do masy) i waląc nią w klakson na kierownicy Kamaza alfabetem Morse’a wytrąbił:

h no ja jak jutro trewne się to te oś poyślę bo poki o siedę hłopakai;d

Przez chwilę nic się nie działo. Moc zaklęcia rosła powoli i rozchodziła się kręgami promieniście od kierownicy. Prostownik i Kamaz poczuli przypływ ogromnej siły, wóz ruszył nagle do przodu i siłą uderzenia rozbił pień drzewa w drzazgi. Ruszyli dalej, z tyłu słyszeli cichnące wrzaski pokonanych przeciwników.
Prostownik nie chciał wiedzieć jakich potworności dokonało to potężne zaklęcie na nieświadomych niebezpieczeństwa bydlakach na motorach.
A Kamaz poczuł budzącą się w nim świadomość.

[Jurek] – Niedobitki jeźdźców alkoholipsy po sromotnej klęsce próbowało powrócić w rodzinne strony, jednak co chwila napotykali niezbyt przyjaźnie nastawionych tubylców. Stan liczebny ekipy coraz szybciej uszczuplał się tak, że do Jadwigi dojechał tylko strasznie pokiereszowany Szef.
– Sorry. Nie dało rady. Te ustrojstwo to jakiś magik czy coś. Jak walnął, połowę chłopaków mi załatwił. Nie piszę się już na takie zabawy. – wycharczał zmęczonym głosem Szef.
Po tej przygodzie Szef się ustatkował, ogolił i wytrzeźwiał. Stał się szanowanym obywatelem wioski i z czasem ludzie tak go polubili, że został sołtysem. Tylko czasem patrząc na wysłużoną swoją WSK-ę ocierał ukradkiem łzę.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s