LASHCORE STORY vol. 11 (co się czai pod pachą Pogromcy?)

Posted: 24 września 2010 in LASHCORE STORY
Tagi: , ,

[Jurek] – Jadwiga po wizycie w cukrowni odwiedziła tak niby przypadkiem Pogromcę. Standardowo jak zwykle po takiej wizycie Pogromca leżał zużyty parę godzin niemogąc sie ruszyć, a Jadwiga radośnie wybiegała z bloku. Tym razem sielankę zburzyła jedna drobna sprawa. Kamaz Jadwigi zniknął. Jadwiga wielce się zasmuciła, bo to kapania cukrownicza w pełni, buraki dorodne obrodziły tego roku no i transport do miasta szlak trafił. „Co ja teraz mam autobusami się tłuc. A mówili: weź się Jadwiga ubezpiecz, co ci szkodzi, a ja wolałam mieć drobne na waciki. Na policję też nie mam co iść, bo co im powiem, że buchneli mi Kamaza który niby przypadkiem zniknął z transportu wojskowego na Ukrainę.” – myślała Jadwiga „Do Pogromcy też teraz nie mam po co iść, będzie nietomny jeszcze parę godzin. No cóż muszę sama działać”. Na początku dorwała kręcącego się nieopodal blokersa. Po krótkim prostym i przyduszeniu kolanem dowiedziała się, że do Kamaza podjechał dziwny wózek z jakimś złomem. Z tego ustrojstwa wysunęły sie jakieś macki i nagle Kamaz odpalił i ruszył z wózkiem w stronę centrum. „Nie podoba mi sie to. Sama nie mam co się wychylać. Trzeba skołować ekipę i dorwać to cholerne ustrojstwo. A Kamaz, żywy czy też nie ma teraz przechlapane” mruknęła Jadwiga drepcząc na przystanek PKS-u.

[Jurek] – Jadąc zatłoczonym autobusem Jadwiga obmyślała jak przechwycić Kamaza. Wysiadając miała już opracowany prosty aczkolwiek straszliwy plan. Wystarczyło teraz tylko zakupić dwie skrzynki taniego wina. Po zakupach Jadwiga poszła z winem do budki z piwem, a właściwie do ruin po budce, bo ostatnio jak chłopaki urządzili sobie grilla, z dymem poszły dwie stodoły i budka z piwem. Na miejscu było cicho i spokojnie. Nie było widać nikogo, jednak jak tylko po postawieniu skrzynek rozległ sie cichy brzdęk uderzenia butelki o butelkę nagle zmaterializowało się nie wiadomo skąd dwunastu chłopaków. Każdy z nich napakowany, wyglądający jakby granatem oderwany od pługa, z przekrwionymi od pijaństwa oczami. Szef całej tej zgrai już sięgał po butelkę, gdy Jadwiga wyciągnęła za pazuchy łańcuch od krów i zakręciła nim młynka. Sięgająca ręka zatrzymała sie w pół drogi. Gościu spojrzał złowieszczo na Jadzię.
– Co je kurna? Stawiasz a tera zabraniasz – odezwał się.
– Jest robota. Dwie skrzynki przed, dwie następne po – spokojnie odrzekła Jadwiga, kręcąc nadal łańcuchem. Chłopaki patrząc na skrzynki przełykali ślinę.
– Kto i gdzie? – rzeczowo spytał się szef.
– I tu jest problem. Bo nie kto tylko co i nie tu tylko w mieście. Po Szczecinie jeździ z moim Kamazem jakieś ustrojstwo na wózku, chyba to prostownik. Macie znaleźć Kamaza i przyprowadzić do mnie. Pozostałe graty nie interesują mnie. Co z nimi zrobicie to już wasza sprawa, tylko mi Kamaza nie uszkodzić. – wyjaśniła krótko Jadwiga. Chłopaki zgodnie kiwnęli głowami.
Prostota planu polegała na tym, że za darmowe wino chłopaki zrobią wszystko, a straszliwość tego plany polegała na tym, że wykonają to nie licząc się z nikim i niczym.

[Edgar] – Pogromca leżąc po wizycie Jadwigi powoli dochodził do siebie. Z uwagi na fakt, że i tak nie był w stanie nawet się poruszyć, myślał, jak pokonać zbuntowane maszyny. Lewa pacha strasznie go swędziała od tego cholernego magnetronu co mu wyrósł po przeczytaniu tajemniczego zaklęcia z maila od Zdzicha.
Nagle zaświtała mu dziwna myśl. A gdyby go tak wreszcie wykorzystać? Ukierunkowany strumień mikrofal potrafi zniszczyć każdy sprzęcik, więc gdyby udałoby mu się dostać w pobliże Wentylatora, to może celnym strzałem spod pachy zniszczyłby tą przeklętą maszynę? Może to lepsze od szukania Super akumulatora? Tyle pytań… Żadnych odpowiedzi…

[Edgar] – Po kilku godzinach był w stanie już się ruszać. Podniósł rękę i obejrzał magnetron. Trochę pordzewiał od codziennych kąpieli, więc NPWZWI po krótkich poszukiwaniach znalazł kawałek papieru ściernego i delikatnie szorując starł rdzawy nalot. Pomyślał, że jeszcze nigdy nie używał tej swojej osobliwej broni.
I zdał sobie sprawę, że nawet nie wie jak toto się włącza! Obejrzał swoją pachę dokładnie, wykonał karkołomny taniec św. Wita przed lustrem szukając jakiegoś włącznika i nic. Zmordowany usiadł na taborecie w kuchni. „Ni cholery…”-pomyślał. „Nie włączę tego ustrojstwa. Zastanówmy się. Co trzeba zrobić, żeby włączyć mikrofalówkę? Trzeba ustawić czas i wcisnąć guzik ON. Ale ja nic takiego nie mam!” Zajrzał pod pachę i w akcie desperacji wrzasnął:
-No włącz się, do cholery! -nic się nie stało.
NPWZWI poczuł, że ma wszystkiego dosyć.

[Edgar] – Tymczasem Ruski Prostownik telepiąc się na siedzeniu kierowcy Jadwigowego kamaza kierował swojego ciężarowego przyjaciela wprost do elektrowni Dolna Odra…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s