LASHCORE STORY vol. 10 (o tym jak NPWZWI nie poczęstował Bogdana herbatą)

Posted: 22 września 2010 in LASHCORE STORY
Tagi: , ,

[Graforoman] – Oszołomione świadomością i nowymi możliwościami maszyny stały się strasznie uduchowione i zagubione w nowej rzeczywistości, niezależne od ludzi nie za bardzo potrafiły sobie poradzić z własnymi tworzącymi się osobowościami. Poszukiwały celu w technożyciu – poszukiwały siebie. Wykorzystywały to co bardziej charyzmatyczne technoistoty. Potworzyły się niezliczone technosekty, stowarzyszenia i kółka tematyczne. Technoistoty z wysypisk i z centrum wielbiły Króla Wentylatora, jednak maszyny z peryferii trafiły trafiły w ręce (czy raczej manipulatory) uduchowionych technoprzywódców duchowych. Największy rozgłos zyskał Kościół Wiecznego Akumulatora prowadzony przez stary prostownik produkcjii CCCP. Kościół ten głosił rychłe nadejście Akumulatora Uzdrowiciela, który sprawi że raz naładowana technoistota już nigdy nie będzie potrzebowała baterii ani ładowania. Głodne energii technoistoty masowo dołączały do nowej sekty. Król Wentylator miał konkurencję wśród swoich.

[Graforoman] – Maszynka Bogdana na bieżąco informowała go o sytuacji w technoświecie. Bogdan często spotykał się z NPWZWI i opowiedział mu (oczywiście jako porządny glina nie zdradził mu źródła informacji – przyjaciół się nie wydaje) o śmiesznej sekcie mówiącej o nadejściu Wiecznego Akumulatora, rozmawiał z nim też o niepokojącym ruchu Króla Wentylatora na wysypiskach.
Pogromca móżdżył trzy dni i uknuł genialny plan. Wiedział, że bez Bogdana jest ślepy i głuchy na technoświat. Nie mógł pozwolić sobie na jego uratę.
Zaprosił Bogdana na dłuższą rozmowę i przedstawił mu swój przebiegły plan.

[Graforoman] – Boguś. Nie będę owijał w bawełnę. Potrzebuję twoich informacji jak powietrza. Nie wiem skąd je bierzesz, ale wydaję mi się, że jesteś jedynym zorientowanym w technoświecie człowiekiem. Jesteś moim największym atutem w naszej walce o przetrwanie.
– Kurcze, ale mowa, zaraz chyba się zarumienię – zadrwił Bogdan – Ty jesteś Batman a ja Robin, he he – zaksztusił się herbatnikiem – wporzo z Ciebie chłop ale za bardzo pompatycznie nawijasz stary
– A tam pompatycznie. Mam plan, wydaje mi się że dobry, potrzebuję twojej opinii – wpatrywał się w Bogdana z nadzieją w oczach – aha, byłem u Pindora i zablefowałem o tych płytkach, mam nadzieję że nie bujałeś i je masz bo jak przyjdzie do negocjacji to dam dupy na całej linii.
– Nie ufasz mi stary? Parę lat się znamy i wiesz, że moje słowo jest więcej warte niż jakikolwiek papier. Jestem ostatnim porządnym gościem na tym zadupiu. Nawijaj o tym planie.

[Graforoman] – Wspominałeś coś Boguś, że niejaki Krol Wentylator szkoli bojówki maszyn do walki z nami, podobno tysiące maszyn są pod jego komendą i robi się niebezpiecznie. Policja, straż i inne służby są sparaliżowane. Zanim dogadam się z Pindorem minie miesiąc, do tego czasu może być za późno.
Bogdan przeżuwał herbatnika i czujnie wpatrywał się w Pogromcę – Fakt z pindorem nie będzie łatwo, jest bardzo przebiegły i nie ma skrupułów. Uważaj na niego, wspominając o płytkach wstąpiłeś na ścieżkę wojenną, a on nie bierze jeńców – spojrzał ze współczuciem na Pogromcę – dobra ale nawijaj o swoim planie.

[Graforoman] – Wspominałeś też też, że tysiące gratów zaiwania do jakiegoś kościoła. Czy tak? zapytał z błyskiem w oku NPWZWI.
– Ano tak. Jakiś ruski prostownik na przyczepce dogadał się z jakimś Kamazem, jeżdżą po mieście i wieszczą nadejście jakiegoś Wiecznego Akumulatora – Bogdan sięgnął po herbatnika – mógłyś czasem podać do nich herbatę, zawsze mam sucho w ryju po wizycie u Ciebie.
Pogromca zignorował aluzję i ciągnął dalej o swoim planie. – Podobno ten Super Akumulator jak raz naładuje jakiegoś grata, to on będzie już mógł zaiwaniać bez ładowania do końca swych dni. Rozumiem, że taka wizja superładowania przyciąga maszynki jak lep na muchy.
– No – rozgadał się Bogdan
– A więc dajmy im tego mesjasza akumulatora i przejmijmy kontrolę nad ich technoduszami. Jeśli damy im Superakumulator, to zdobądziemy nad nimi kontrolę i wyślemy naszych wiernych na świętą wojnę z Wentylatorem.
– Tylko że? – zainteresował się nie na żarty Bogdan.

[Graforoman] – Właśnie Boguś. Tylko że – Zasmucił się pogromca – mój plan, oprocz tego, że jest dobry nie ma żadnych podstaw. Nie wiemy kim jest ten klecha Ruski Prostownik, co on knuje. I skąd kurwa weźmiemy superakumulator. Do tego trzeba albo czarów albo funduszy, żeby chociaż przez jakiś czas maszynki uwierzyły, że dajemy im wieczną energię.
– Stary – przerwał Bogdan – czary to w średniowieczu wyginęły, a do funduszy potrzebujemy Pindora. Dałeś dupy wyjeżdżając od razu z tymi płytkami, on teraz dzień i noc knuje jak ciebie wykończyć. – zasępił się – No i kurwa stało się.
– Co?
– A to, że sam muszę pójść do Pindora i z nim pogadać, wiedziałem że do tego dojdzie – zaksztusił się herbatnikiem – jak jeszcze raz przyjdę i nie będzie herbaty to ci po ryju nastrzelam, słaby z ciebie gospodarz.
Bogdan wyszedł smutny myśląc o wizycie u Pindora, nawet ptrzyjazne smyranie maszynki do golenia w kieszeni nie przynosiło ulgi. Bogdan szykował się do wojny i nie byl pewien czy wystarczy mu sił na konfrontację ze swoim największym wrogiem Pindorem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s