LASHCORE STORY vol. 8 (u Krzyśka)

Posted: 17 września 2010 in LASHCORE STORY
Tagi: , ,

[Jurek] – Bogdan ostatkiem sił dobrnął do drzwi kolegi. Zadzwonił. Za drzwiami usłyszał jakiś hałas, następnie zgrzyt otwieranych pięciu zamków. Drzwi się lekko uchyliły.
„Krzysiek… to ja Bogdan… Mam duży problem… Pomóż…” wyszeptał Bogdan i ponownie zemdlał.
Ocknął się na fotelu dentystycznym. Poczuł, że jest do niego przywiązany. Obok stał wychudzony facet w wielkich okularach i w zakrwawionym fartuchu.
„Krzysiek, to ja Bogdan. Nie poznajesz. Przecież tyle piwska razem wyżłopaliśmy. Na tylu imprezach razem byliśmy”.
Krzysiek zdjął okulary, przetarł je szmatką i wyszczerzył swoje złote zęby w szczerym uśmiechu. Odwiązał kumpla i siadł na stołku obok.
„Bogdan, chłopie kupę lat. Co tam u ciebie?”
„Krzychu później. Teraz mam problem. łapa mnie boli jak diabli i co chwila mdleję. Daj jakieś prochy żeby mi przeszło”
Krzysiek delikatnie podwinął rękaw Bogdanowej marynarki. Draśnięcie zdążyło się zaognić i pokryć srebrzystą mazią.

[Jurek] – „Trzeba amputować” powiedział Krzysiek
Bogdan po krótkiej perswazji pistoletem, wybił z głowy kumpla jakiekolwiek pomysły narażające jego powłokę cielesną.
„Co mi jest?”
„Jesteś zarażony.”
„Ale czym?”
„Nie wiem. Spotkałem się już z takimi ranami, ale były one na trupach. No nie patrz tak na mnie. Jestem dentystą, ale po pracy bawię się genetyką i stąd moja styczność z umarlakami.”
„To co. To już koniec?”
„Nic takiego stary nie powiedziałem. Mam taki jeden specyfik, ale jest pewien problem”
„Jaki?”
„Nie był testowany. Do końca nie znam jego działania”
„A ile czasu teraz mam”
„Przy takiej ranie to do wieczora wykitujesz”
„No to nie mam wyboru. Wieczorem czy teraz, żadna różnica. Dawaj tą flaszkę”
Krzysiek przyniósł mały flakonik z zieloną, świecącą substancją.
„Bogdan jak to łykniesz to nie ma odwrotu”
„Dobra, dobra dawaj”
Bogdan wprawnym ruchem odkręcił zakrętkę i jednym haustem wypił specyfik.
Na początku nic sie nie działo. Detektyw czuł tylko jak ból w ręce ustaje, a on zapada w sen.

[Jurek] – Bogdan otworzył oczy. Leżał na katafalku w jakieś dziwnej ogromnej sali. Wokół niego kręciły się różne urządzenia. Jednak nie widziały go. W oddali widział pulsujące światło. Detektyw wstał i ostrożnie omijając sprzęty poszedł w kierunku światła. Tam ujrzał na tronie z zardzewiałych części stojący Wentylator. Coś przekazywał urządzeniom stojącym w pokorze przed tronem. Co chwila było słychać głośne dźwięki. Jakby maszyny wiwatowały na cześć Wentylatora. Nagle Bogdan poczuł, że kręcące się łopatki Wentylatora wpatrują się w niego złowieszczo. Chciał uciekać, jednak nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Chciał sięgnąć po pistolet, ale wyciągnął Maszynkę Do Golenia. Ta uśmiechnęła się do niego i usłyszał znajomy głos. „Bogdan, masz dar. Rozumiesz nas, ale uważaj nie wszystkie maszyny chcą być z ludźmi”.

[Jurek] – Bogdan słuchał Maszynki i wpatrywał się w wirujące coraz szybciej śmigło Wentylatora. Czuł jak zapada ponownie w nicość.
Z odrętwienia wyrwało go porządne szarpnięcie. Otworzył oczy i zobaczył Krzyśka z respiratorem w rękach.
„No stary wreszcie sie ocknąłeś. Myślałem, że mi tu wykitujesz”
„Gdzie ja byłem”
„Cały czas tu. Po wypiciu leku padłeś jak ścięty i przestałeś dawać oznaki życia. Wtedy zacząłem cię reanimować. Stary ale mnie wystraszyłeś”
„Krzych dzięki, a jak tam moja rana.”
„Zasklepiła się. Została tylko srebrna blizna. Bogdan dasz mi może małą próbkę ciała, może mały palec?”
„Krzysiek, ja cię bardzo lubię, ale jak tylko coś będziesz próbował mi wykroić odstrzelę ci twój łep”
„No dobra, wystarczy trochę krwi”
Bogdan po wyjściu od kumpla czuł się lekko osłabiony jednak czuł także ogromną siłę. Cały czas widział przed oczami wielkie śmigło Wentylatora i słyszał głos Maszynki „Rozumiesz nas”
Wyciągnął Maszynkę. „Ty mnie rozumiesz, to wiem, ale czy ten głos to ty?” pomyślał detektyw.
Maszynka wesoło zawibrowała w ręku „Tak, to ja. Nie mamy zbyt dużo czasu. Wentylator chce przejąć władzę nad Ziemią” „To ten gościu na tronie z mojego snu?” „Tak. Teraz wyjaśnię ci na czym polega twój dar.Będziesz rozumiał mowę technoistot, jednak tylko ze mną możesz wymieniać myśli. Każda próba połączenia się z inną technoistotą grozi ci wyłysieniem, powrotem pryszczy i abstynencją a potem śmiercią w okropnych męczarniach”

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s