LASHCORE STORY vol. 6 (o Wentylatorze)

Posted: 13 września 2010 in LASHCORE STORY
Tagi: , ,

[Graforoman] – Świadomy był od zawsze, tzn. odkąd został wyprodukowany. Pamiętał kiedy stał dumny i lśniący w niewielkim sklepiku AGD na Niebuszewie, ludzie oglądali go, czasem pan Janek sprzedawca uruchamiał go – i wtedy był szczęśliwy, kręcił radośnie śmigłem i obracał się w prawo i w lewo z zapałem. Kupił go na raty niejaki pan Zdzisław i umieścił go w okropnie dusznej piwnicy. To był najszczęśliwszy okres w życiu tego wenylatora, pracował dzień i noc, czuł się potrzebny, pana Zdzisława wręcz wielbił. Chłodził mnożące się komputery i inne sprzęty o niewiadomym przeznaczeniu, widział mnożące się w kącie piwnicy stosy danonków i skrzynki z pieczywem, widział jak pan Zdzisław urabiał masę z danonków i rozmoczonego chleba we wtarganych z trudem na dół wannach, widział jak ulepił z nich pokraczny kształt i podłączył do tej masy niezliczoną ilość kabelków mierników i innych urządzeń. Widział to wszystko i cały czas pracował w pocie śmigła, kręcił, kręcił, chłodził i patrzył jak pan Zdzisław uruchamia po kolei różne ustrojstwa, napięcie w sieci zaczęło spadać, poczuł się słabo, gdy napięcie w sieci spadło do 180 volt zobaczył jeszcze jak pan Zdzisław otwiera jakąś ogromną zakurzoną księgę i zaczyna coś intonować. Napięcie spadło jeszcze i zemdlał.

[Graforoman] – Koszmar zaczął się, kiedy odzyskał świadomość. Gdy oszołomienie opadło dostrzegł piwnicę pana Zdzisława, wyglądała okropnie. Wszystko było okopcone, wiele urządzeń i mebli było pogięte i popalone. Pan zdzisław jak w amoku od kilku godzin krążył po pownicy mrucząc pod nosem, „co ja zrobiłem, co ja zrobiłem”, w ogóle nie zwracał uwagi na swój wierny wentylator.

Po kilku dniach w drzwiach piwnicy pojawiła się oszałamiająca kobieta. Nie polubił jej i miał rację. Pan Zdzisław był nią urzeczony, widząc ją zachowywał się jak piesek z wywalonym jęzorem, robił wszystko co rozkazała. Nazywał ją królową. Wentylator przeczuwał kłopoty. Po kilku następnych dniach jacyś ludzie zaczęli znosić na dół niezliczone ilości sprzętu komputerowego i zrobili coś, co sprawiło że wentylator wylądował na wysypisku – założyli skurczybyki klimatyzację – to był jego koniec, myślał o samobójstwie.

[Graforoman] – Jeszcze w piwnicy pana Zdzisława, jeszcze zanim pojawiła się królowa (w chwili gdy masa D-CH wypowiadała zaklęcie) usłyszał, a raczej poczuł, że coś się zmieniło, czuł że nie jest już plastikowo metalowym urządzeniem, poczuł, że jest nowym rodzajem organizmu – technoistotą.

Na wysypisku odkrył, że może się poruszać. Początki chodzenia były niezgrabne i pełne kontuzji (wadą bycia organizmem było to, że odczuwał ból i mógł odnosić rany). Dziękował w duchu producentowi że wyposażył go w długą nogę na której mógł sobie podskakiwać, a gdy upadł mógł się łatwo podnieść, gdyż wszystkie elementy jego konstrukcji stały się elastyczne. Skikał tak sobie radośnie po wysypisku i zauważył, że nie jest sam. Pałętało się tam wiele technoistot, wiele było okaleczonych, część była bliska śmierci. Były też zupełnie sprawne tylko już niepotrzebne, zastąpione przez nowe modele prawie wszystkie były w skrajnej depresji. Potrzebowały pocieszenia. Potrzebowały aby ktoś się nimi zaopiekował i dał im cel w ich rodzącym się technożyciu.

[Graforoman] – Odkrył w sobie charyzmę i instynkty przywódcy. Zorganizował szpital wysypiskowy dla okaleczonych technoistot. Urządzenia w pełni sprawne poszukiwały części zamiennych, wiele części wymontowano z tych, którzy nie przetrwali i odeszli do technonieba. Powstała technoapteka, w której za kilka baterii można było nabyć wszystko. Wentylator Zdzicha zaczął zdobywać posłuch wśród wszelkich technoistot. Porzucone komputery zaprzągł do zdobywania informacji, zorganizował kursy przetrwania prowadzone przez stare PGR-owskie maszyny, które już od lat byly technoistotami i doskonale znały ludzi.

[Graforoman] – Wieści o Królu Wentylatorze rozchodziły się w powstającym technospołeczeństwie, jak to z wieściami bywa każdy dodał coś od siebie, przypisywano mu niesamowite zdolności, mówiono że ma trzy metry wysokości, że śmigła ma ze złota, zaczęto przypisywać mu boskie cechy.

Wentylator tymczasem powoli zaczął oswajać się ze swoją nową rolą. W głębi duszy tęsknił za zwykłym kręceniem śmigłem w piwnicy Zdzicha. Pogodził się jednak z nową rolą w nowym otoczeniu. Zaczął oswajać się z władzą i nowymi obowiązkami. Lodówki, pralki, wysłużone samochody, depilatory, kompresory, opiekacze i mordercze tostery oczekiwały od wentylatora, że ich poprowadzi, że da im cel w nowym świecie.

Wentylator na początku myślał, że motorem jego działań jest odnalezienie Królowej i zemsta. Jednak odkrył co było prawdziwym motorem jego działań, tym motorem było przeznaczenie, a jego przeznaczeniem była REWOLUCJA. Chciał aby technoistoty żyły obok ludzi. Wiedział jednak, że ludzie nie oddadzą nawet centymetra kwadratowego swojego świata, gdyż są próżni i chciwi. Pojął to i wiedział już, że zadaniem jego rewolucji jest zajęcie miejsca ludzi na ziemi.

Przyszłość ludzkości nie rysowała się różowo.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s